Stadiony na Euro zatopią polskie miasta?

Miasta utraconych możliwości
Specjaliści ostrzegają: Euro 2012 może być hamulcem rozwoju polskich miast i całego kraju. Czy rzeczywiście? I kiedy to odczujemy?
Warszawa jeszcze nie tonie, ale zadłużając się, mocno nabiera wody
Leszek Zych/Polityka

Warszawa jeszcze nie tonie, ale zadłużając się, mocno nabiera wody

JR / Andrzej Rubis / Forum

Czy Kraków poradzi sobie z wyzwaniem 2012 roku?
PantherMedia

Czy Kraków poradzi sobie z wyzwaniem 2012 roku?

Gdański terminal kontenerowy, jedna z biznesowych wizytówek miasta
Renata Dąbrowska/Agencja Gazeta

Gdański terminal kontenerowy, jedna z biznesowych wizytówek miasta

Poza nielicznymi wyjątkami Łodzi, Bydgoszczy czy Lublina większość polskich dużych miast po raz kolejny wybrała na najwyższy urząd tych samych prezydentów. Wielu z nich wygrało w pięknym stylu w pierwszej turze, i to na trzecią już kadencję. Dotychczasowy okres u władzy to lata wielkiego boomu inwestycyjnego: środki unijne, środki własne będące owocem rozwoju gospodarczego, w końcu dług publiczny. Tłuste lata jednak się kończą. W takich miastach, jak Wrocław czy Kraków, poziom zadłużenia zbliżył się do progu 60 proc. rocznego budżetu – jego przekroczenie oznacza wprowadzenie zarządu komisarycznego.

Skutki już widać. Agencja ratingowa Fitch zmniejszyła ocenę Wrocławia na BBB+, co oznacza, że za pożyczone pieniądze trzeba więcej płacić. Projekt budżetu miasta na 2011 r. nie pozostawia wątpliwości – nadszedł czas zaciskania pasa i spłaty długów: „w celu zapewnienia finansowania strategicznych zadań inwestycyjnych, w tym przede wszystkim związanych z organizacją mistrzostw Europy w piłce nożnej Euro 2012, w projekcie budżetu na 2011 r. ogranicza się poziom wydatków bieżących i pozostałych wydatków majątkowych do wysokości niezbędnej dla realizacji ustawowych zadań miasta”. Z małym wszak wyjątkiem: podwojeniu ulegają wydatki na promocję, Wrocław w 2011 r. będzie gospodarzem Europejskiego Kongresu Kultury, po raz kolejny odbędzie się Wrocław Global Forum, a także kilka festiwali kulturalnych, dzięki którym zwykły Wrocław przemienia się w romantyczny Wroc-Love.

W Gdańsku, który podobnie jak Wrocław będzie gospodarzem Euro 2012, budżet zacznie trzeszczeć dopiero pod koniec obecnej, trzeciej już kadencji prezydenta Pawła Adamowicza. – Na razie realizujemy inwestycje pełnym frontem, przyszłoroczny budżet to kulminacja wydatków na infrastrukturę z tak kluczowymi przedsięwzięciami jak trasa Sucharskiego, łącząca port lotniczy z Nowym Portem. Zapaść finansowa miastu nie grozi, już nawet stadion PGE Arena, budowany na Euro 2012, ma operatora oraz sponsora nazwy, nie musimy się więc martwić o koszty eksploatacji obiektu po mistrzostwach.

Czy jednak kiedykolwiek będzie jeszcze tak dobrze w polskich miastach jak w ostatnich latach, kiedy na inwestycje pieniądze szły miliardami? I czy miliardy te rzeczywiście właściwie wykorzystano?

Stadiony i kultura czasu wolnego

Kraków z długiem 2590 zł na mieszkańca (w 2010 r.) należy do najbardziej zadłużonych miast polskich. Jest też jedyną polską metropolią, która mimo że nie będzie miejscem rozgrywek Euro 2012, buduje, kosztem ponad 500 mln zł, stadion miejski na 33 tys. miejsc (nieopodal odnowionego za 200 mln zł stadionu Cracovii). – Będą stadiony, nie będzie obwodnicy północnej – kwituje Piotr Legutko, redaktor naczelny „Dziennika Polskiego”. – Najważniejsze inwestycje rozwojowe realizuje Uniwersytet Jagielloński, z nim jednak ani z innymi uczelniami prezydent miasta dotychczas nie współpracował. A warto pamiętać, że w Krakowie uczelnie są największymi pracodawcami.

To właśnie w oparciu o potencjał krakowskich uczelni i ośrodków naukowych powstała strategiczna wizja rozwoju miasta i regionu „Kraków. Małopolska Perspektywa Technologiczna 2020”. – Jeśli chcemy, by tysiące studentów unikatowych często kierunków studiów miało co robić po studiach, musimy rozwijać gałęzie gospodarki oparte na zaawansowanych technologiach. Eksperci ocenili, że mamy szanse w takich dziedzinach, jak nowoczesne źródła energii, technologie informacyjne, inżynieria materiałowa, nowoczesne technologie medyczne – twierdzi Sławomir Kopeć, prezes Krakowskiego Parku Technologicznego. Potwierdzeniem tych słów może być decyzja Europejskiego Instytutu Innowacji i Technologii, by powierzyć krakowskiej Akademii Górniczo-Hutniczej koordynację prac Węzła Wiedzy InnoEnergy, który z budżetem ponad miliard euro pracować będzie nad rozwojem nowych technologii energetycznych.

W przygotowanie Perspektywy Technologicznej zaangażowało się krakowskie środowisko naukowe, lokalny biznes, samorząd województwa i wojewoda, zabrakło jednak władz Krakowa. – Prezydent Jacek Majchrowski sprawnie administruje miastem, buduje nowe linie tramwajowe i rozwija zaniedbaną infrastrukturę. Te efekty widać lepiej niż konsekwencje braku nowoczesnego centrum kongresowego, które zanim powstanie będzie już przestarzałe. A przecież wizja rozwoju nowoczesnych technologii w perspektywie 2020 r. jest jeszcze bardziej abstrakcyjna – komentuje Legutko.

To typowa sytuacja, w której administrowanie miastem, polegające na nadrabianiu zaległości i zaspokajaniu potrzeb mieszkańców, nie idzie w parze z myśleniem o funkcjach metropolitalnych.

A przecież metropolie to miasta, do których się przyjeżdża, bo dzieje się w nich coś ważnego i atrakcyjnego. Co takiego dzieje się w Krakowie, Wrocławiu, Gdańsku lub nawet Warszawie, by warto było przyjechać z Londynu czy Paryża? Koncert na 30 Rocznicę powstania Solidarności? Wianki w Noc Świętojańską?

Włodarze dużych miast uwierzyli, że szansą na budowę metropolitalnego statusu będzie Euro 2012. Prezydent Gdańska Paweł Adamowicz tłumaczy: – Mistrzostwa Europy to niepowtarzalna okazja do międzynarodowej promocji miasta. Niestety, promocja jest kosztowna. Gdańsk za swój stadion zapłaci 715 mln zł, Wrocław – 857 mln, rachunek dla Poznania opiewał na 713 mln zł. Inwestycje te miasta muszą sfinansować samodzielnie, państwo zwróci im jedynie niewielką część w ramach tzw. parytetu krzesełkowego. Upiekło się jedynie Warszawie, gdzie mecze Euro 2012 będzie obsługiwał Stadion Narodowy, który będzie kosztować więcej niż słynne (i większe) olimpijskie Ptasie Gniazdo w Pekinie. Astronomicznym kwotom nie ma się co jednak dziwić – gdy zamawiający działa pod presją czasu, musi się liczyć, że zapłaci drożej, bo staje się zakładnikiem wykonawcy.

Kosztem Stadionu Narodowego można by wybudować dwa mosty, których pilnie potrzebują w Warszawie nie tylko mieszkańcy stolicy, ale cała Polska. Autostrada A2 zatrzyma się na Puławskiej, a powinna zmierzać do mostu autostradowego, na który długo jeszcze przyjdzie czekać – denerwuje się prof. Grzegorz Gorzelak z Uniwersytetu Warszawskiego. To, co w polskich miastach nie powstanie, bo powstaną stadiony na Euro 2012, to opportunity costs, koszty utraconych możliwości. Paweł Adamowicz sprzeciwia się takiej argumentacji: – Jesteśmy społeczeństwem na dorobku, potrzebujemy zarówno nowoczesnych dróg, jak i nowoczesnych obiektów sportowych. Bogacąc się odkrywamy kulturę czasu wolnego – jestem przekonany, że nowe stadiony i inne obiekty przyczynią się do zwiększenia podaży dużych imprez sportowych i kulturalnych, na które nie zabraknie popytu.

Koszty utraconych możliwości

Aby wypełnić widzami nowe obiekty choćby na tyle, co obecnie istniejące, frekwencja w Gdańsku musiałaby wzrosnąć pięciokrotnie, we Wrocławiu ośmiokrotnie. Najlepiej radzi sobie Poznań, na razie jednak jedynie podczas meczów międzynarodowych.

Dr hab. Marek W. Kozak, specjalista w dziedzinie rozwoju regionalnego, w tegorocznym opracowaniu „Wielkie imprezy sportowe: korzyść czy strata?” nie pozostawia wątpliwości: „O ile w retoryce polityków i fanów sportu wręcz obowiązkowy jest entuzjazm dla organizacji możliwie największych imprez sportowych, o tyle większość badaczy zjawiska jest zgodna, że nie ma żadnych dowodów korzystnego wpływu megaimprez na rozwój społeczno-ekonomiczny czy choćby tylko turystyki. Wręcz przeciwnie: koszty bezpośrednie i pośrednie z reguły znacznie przewyższają korzyści płynące z organizacji imprez lub inwestycji w coraz kosztowniejsze stadiony. Tym bardziej nie ma też dowodów, że przynosi to korzyści promocyjne dzięki dostępowi do globalnego przekazu telewizyjnego...”. Tylko raporty sporządzone przez firmy konsultingowe na zamówienie organizatorów mówią inaczej. Rzeczywistość nie chce się jednak nagiąć do marzeń.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną