Z Leszkiem Millerem, byłym premierem

Z Kaczyńskim do łóżka nie pójdę
Leszek Miller, były premier, o tym, z kim Sojusz zawrze sojusz po wyborach, że jest za stary na Parady Równości, że robotnicy nie akceptują homoseksualizmu, i o tym, że kto PiS dotyka, ten znika
Leszek Miller pracujący. W swym warszawskim biurze.
Leszek Zych/Polityka

Leszek Miller pracujący. W swym warszawskim biurze.

Jacek Żakowski: – Kim pan będzie za rok?
Leszek Miller: – Nie wiem.

A jaki pan ma plan?
Chciałbym, żeby SLD był drugą partią w Sejmie. Bo nie sądzę, żeby można było pokonać Platformę. I chciałbym, żeby koalicja, która po tych wyborach powstanie, zepchnęła PiS do głębokiej opozycji. Ze względu na bezpieczeństwo państwa i jego obywateli PiS powinno na zawsze trafić do...

...piekła?
...Najlepiej do piekła. A na razie do głębokiej opozycji.

A Leszek Miller co by wtedy robił?
Mógłbym być w ławach koalicji rządzącej i kierować jakąś komisją sejmową.

Komisją czy ministerstwem?
Komisja mi wystarczy. Trzeba dać premierowi, czyli Donaldowi Tuskowi, możliwość doboru takich członków rządu, jakich chce.

Dlaczego premierem nie ma być Leszek Miller?
Premierem powinien być szef partii, która wygra wybory. Wyborcy powinni wiedzieć, na jakiego premiera głosują, oddając głos na określoną partię. To jest uczciwe stawianie sprawy.

Warszawa huczy od plotek o scenariuszu, w którym po wyborach SLD zawiera koalicję z PiS, a premierem zostaje Grzegorz Napieralski.
Ja będę wszelkimi siłami przeciwdziałał takiemu scenariuszowi.

A są takie pomysły w SLD?

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną