Polskie lasy miedzami podzielone

Laski w paski
Prywatny właściciel lasu w Polsce ma go średnio hektar. Jak wygląda taki las? Bywa, że to dwukilometrowy pas o szerokości ludzkiej stopy.
Las w pobliżu budowanej autostrady z Nowego Tomyśla do granicy z Niemcami.
Kacper Kowalski/Forum

Las w pobliżu budowanej autostrady z Nowego Tomyśla do granicy z Niemcami.

Nadmorskie lasy otaczające Wicko w Zachodniopomorskiem.
Kacper Kowalski/Forum

Nadmorskie lasy otaczające Wicko w Zachodniopomorskiem.

Kiedy w XIX w. uwłaszczano chłopów w dobrach Klimczyce na Podlasiu, dziedzic przekazał im uroczysko Lipowiec. Na lesistym zboczu pradoliny Bugu 10 wsi otrzymało część drzewostanu zwykle w postaci pasa. W wioskach nad samą rzeką stało wówczas po kilka chałup. 85-letni Feliks Folwarski z sąsiadującej z Lipowcem wsi Kózki w powiecie łosickim powiada, że gdy w 1864 r. wydzielano grunta z majątku Bronisława Podczaskiego, każda część przypadająca jego wsi – pól, pastwisk czy zadrzewień – była dzielona pomiędzy ośmiu gospodarzy. Za każdym razem ósmą część otrzymywał także jego dziadek.

Jak Kózki dzielono

Kilkaset metrów na wschód od dzisiejszych zabudowań Kózki dostały pas szerokości 32 m, ciągnący się od samego Bugu w górę pradoliny. Na tak zwaną gospodarkę przypadło więc po 4-metrowym pasku. Kiedy jeden ze stryjów Feliksa wyjechał do Ameryki, dziadkowi łatwiej było podzielić całość pomiędzy czterech pozostałych synów. Oczywiście wzdłuż, toteż każdy dostał po metrze. A ponieważ Feliks był jedynakiem, po ojcu przypadł mu calusieńki metr. Nie wszyscy mieli tyle szczęścia. Skrajny metr w gospodarce Folwarskich został podzielony na pół (już tylko dla porządku dodajmy, że nie w poprzek, lecz wzdłuż). I tak z czterometrowej leśnej gospodarki zrobiło się pięć działek należących do pięciu właścicieli.

Sąsiedzi Folwarskich od wschodu byli bardziej dzietni – czterometrowa włość to dziś dziewięć działek: metrowa, dwie półmetrowe i sześć po jednej trzeciej metra. Na zachodzie jest podobnie: komuś tam przypada dwie trzecie, innemu – jedna czwarta metra.

Zwyczajowe i nie zawsze udokumentowane podziały oraz współwłasność wielu działek przypieczętowała ewidencja gruntów w 1972 r. Każdy z właścicieli otrzymał wówczas fragment lasu w postaci działki z odrębnym numerem. Nikt ich nie wydzielił w terenie, a jedynie nakreślił na mapie, gdzie linie graniczne biegły niemal jedna na drugiej.

Skromną szerokość kózeckich paseczków rekompensuje właścicielom ich długość – około 2,5 km! Gdybyśmy chcieli w POLITYCE zaprezentować ćwierćmetrowy las w Kózkach jako linię o szerokości 1 mm, trzeba by ją ciągnąć prawie przez pół numeru.

Mirosław Bartniczuk, od 30 lat geodeta w powiecie łosickim, nie podejmie się wyznaczyć w terenie przebiegu granic lasów w Kózkach. Natomiast Feliks Folwarski deklaruje, że bez większego problemu gotów jest wskazać swoją własność: – Ta moja, ta Skrajnowskich, ta nie moja – mówi o kolejnych mijanych sosnach z takim przekonaniem, jakby drzewa nosiły tabliczki z nazwiskiem właściciela. – Przecież ja jestem gospodarz od 62 lat! – obrusza się zapytany, skąd u niego ta pewność. Jednak wobec kolejnych drzew posesjonat nabiera podejrzeń. – To trzeba by od granicy zmierzyć… – mówi.

Półtora miliona właścicieli

W Polsce co prawda właścicielem zdecydowanej większości lasów jest Skarb Państwa (7,6 mln ha), ale ich piąta część (1,56 mln ha) należy do osób fizycznych. Tych właścicieli jest około 1,5 mln!

Laski-paski to nie tylko specyfika Podlasia (choć Kózkom należy się chyba rekord Polski w proporcjach szerokości do długości). Jest ich niemało na Lubelszczyźnie, bardzo dużo na Mazowszu. Zastępca nadleśniczego z Siedlec Jerzy Osiak bez większego trudu znajduje jednoarowe działki leśne w kształcie trójkątów i trapezów, a Kazimierz Kędziora z tamtejszego oddziału Agencji Nieruchomości Rolnych wymienia 600-metrowy pasek ze współudziałem Agencji wytyczony po łuku. Obecna także w Kózkach państwowa współwłasność to efekt gierkowskich rent dla rolników, wypłacanych w zamian za zrzeczenie się prawa własności gruntów. Państwo brało, nie bacząc, że czasem to ćwierć udziału w kilku arach.

Kto zechce wybrać się na spacer po leśnym pasiaku nad Bugiem, nie dostrzeże misternej konfiguracji własnościowej. I chyba właśnie dlatego, że niewidoczna na gruncie, wciąż trwa. Ale to nie tylko zabawny relikt w dokumentach. To piramida problemów. Jak gospodarować drewnem na własnej działce węższej niż rozstaw kół ciągnika? Kto na ogłoszenie: Sprzedam las o szerokości pół metra, zareaguje inaczej niż śmiechem? Kto ma sprzątnąć nielegalne wysypisko śmieci? Jak chronić cenne elementy przyrody, jeśli nie wiadomo, na czyim występują gruncie?

Tymczasem ustawa o lasach z 1991 r. zawiera wiele bardzo wzniosłych i pożytecznych zapisów, nie czyniąc istotnych różnic pomiędzy lasami państwowymi i prywatnymi.

Prawo stawia przed właścicielami poważne zadania: „są obowiązani do (…) racjonalnego użytkowania lasu w sposób trwale zapewniający optymalną realizację wszystkich jego funkcji przez pozyskiwanie drewna w granicach nieprzekraczających możliwości produkcyjnych lasu. Trwale zrównoważoną gospodarkę leśną prowadzi się według (…) uproszczonego planu urządzenia lasu, z uwzględnieniem w szczególności następujących celów: zachowania lasów i korzystnego ich wpływu na klimat, powietrze, wodę, glebę, warunki życia i zdrowia człowieka oraz na równowagę przyrodniczą”.

Dalej jest jeszcze mowa o zachowaniu różnorodności przyrodniczej, walorach krajobrazowych, produkcji – na zasadzie racjonalnej gospodarki – drewna oraz surowców i produktów ubocznego użytkowania lasu.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną