Nie ma dwóch Polsk, są dwie grupy walczących publicystów

Piszą i dzielą
Diagnoza, że Polska rozpada się na dwa narody, nie jest prawdziwa. Po raz kolejny mamy do czynienia nie z pękniętą Polską, ale pękniętą elitą, z dwoma śmiertelnie skłóconymi środowiskami, które próbują podzielić całe społeczeństwo, wykopać w nim równie głęboką przepaść jak ta, która dzieli je same.
Po obu stronach odżyły stare strachy – przed zmową elit oraz przed buntem mas.
Mirosław Gryń/Polityka

Po obu stronach odżyły stare strachy – przed zmową elit oraz przed buntem mas.

Słyszymy dziś zapewnienia, że tym razem jest inaczej, że Smoleńsk nie jest kolejną wojną elit, że to wydarzenie przeorało społeczeństwo, zmieniło jego reakcje, ujawniło to, co było głęboko skrywane. Owszem, pojawili się fanatyczni obrońcy krzyża, w których ujrzano emisariuszy idącej na wojnę katolickiej większości. Przeoczono jednak fakt, że w chwili największej koncentracji sił owa „większość” potrafiła rzucić na szaniec zaledwie kilkuset krzyżowców. Jeśli to była krucjata Polski katolickiej, to katolicyzm krucjatowy ma w Polsce rozmiar szkolnej wycieczki.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną