Inauguracja polskiej prezydencji w UE

Między wzniosłością a miernotą
Jak pierwszy dzień polskiej prezydencji może nam wróżyć o całym przedsięwzięciu? – takie dziennikarskie pytanie dostałem od redakcji internetowej do skomentowania. Najpierw wydawało mi się naciągane. Potem dostrzegłem jego ważny sens.

Ktokolwiek wybrał premierę „Króla Rogera” w Teatrze Wielkim w Warszawie na inaugurację polskiej prezydencji w UE - strzelił w dziesiątkę. Nie tylko chodzi o to, że dzieło Karola Szymanowskiego jest najciekawszą polską operą XX wieku i że może być polską marką dla europejskiego świata kultury. „Król Roger” ma wymiar polityczny i historyczny – podkreślający ideały naszej Unii. Operowy władca, Roger był w średniowieczu pierwszym królem Sycylii.

Skąd Szymanowskiemu – urodzonemu na kresach dawnej Rzeczypospolitej, na Ukrainie - do Sycylii pośrodku Morza Śródziemnego? Otóż – mimo oddalenia w czasie i przestrzeni - były to ziemie podobne. Na kresach Polski „ołtarze wznoszono różnym bogom, Polacy żyli obok Ukraińców, Rusinów, Rosjan, Żydów, mieszały się języki, kultury i obyczaje, świat romański ze słowiańskim, katolicki z prawosławnym, intelektualny sposób myślenia z emocjonalnym… Ukraina z przełomu wieków mogła się wydawać podobna średniowiecznej Sycylii, z tamtym splotem świata greckiego, rzymskiego i arabskiego” – cytuję tu Małgorzatę Komorowską, znawczynię Szymanowskiego.

Roger, który sprowadza na wyspę uczonych arabskich, chce harmonii kultur i kultów: zachowanie różnorodności jest też ideałem naszej Unii. W ogóle to świetny pomysł, by wykorzystać prezydencję do promocji polskiej kultury. W wielu ważnych miejscach naszego kontynentu pokażemy ludziom dzieła naszych artystów. A jest co pokazać.

Jest i druga strona tego samego dnia: aż nazbyt złośliwy zbieg okoliczności. Ogłoszono, że jedna czwarta maturzystów oblała egzamin z matematyki. I że kompletnie zawiódł – na i tak mizernej sieci autostrad, dróg ekspresowych i wybranych dróg krajowych - elektroniczny system poboru opłat (myta), powodując kolejki tirów i awantury kierowców na granicach.

Szymanowski jest wspaniały, a rzeczywistość skrzeczy. Dobrze, że cieszymy się z przewodnictwa w Unii, nawet jeśli chodzić ma tylko o sprawy administracyjne i zajęcie dla aparatu administracyjnego. Dobrze, że – jak powiedział podczas inauguracji Jerzy Buzek – Polska jest uważana za „synonim pozytywnej energii, entuzjazmu i wiary w przyszłość”. Ognie sztuczne poleciały w niebo, święto już minęło. Wiele rzeczy trzeba jeszcze zrobić, by w rodzinie 27 krajów wyjść choćby na europejską średnią.   

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj