Dziwne interesy Textilimpeksu

W oparach fenolu
NIK w wystąpieniu pokontrolnym postawiła wniosek, aby wobec sprawców strat poniesionych przez Textilimpex wnieść pozew o zwrot wyliczonych szkód.
Peter Jobst/PantherMedia

NIK w wystąpieniu pokontrolnym postawiła wniosek, aby wobec sprawców strat poniesionych przez Textilimpex wnieść pozew o zwrot wyliczonych szkód.

Łódzka delegatura NIK w swoim pokontrolnym protokole szczegółowo opisała brak nadzoru ze strony Ministerstwa Skarbu nad badanymi spółkami, w tym nad Textilimpeksem.
Łukasz Rayski/Polityka

Łódzka delegatura NIK w swoim pokontrolnym protokole szczegółowo opisała brak nadzoru ze strony Ministerstwa Skarbu nad badanymi spółkami, w tym nad Textilimpeksem.

Siedziba Textilimpex Sp. z o.o. w Łodzi.
Cereal Killer/Wikipedia

Siedziba Textilimpex Sp. z o.o. w Łodzi.

Oto wersja Handlowca. Znajomy Rosjanin szybko zareagował. Jest fenol, producent chce sprzedać, ale bezpośrednio nie może, musi być pośrednik. Pośrednikiem zgodziła się zostać firma z Petersburga pod nazwą Socjalna Propaganda. Znajomy Handlowca sprawę dograł, umowę z Socjalną Propagandą dostarczył. Na oko wszystko pasowało, podpisy, pieczątki. Podejrzeń Handlowca nie wzbudził fakt, że występująca pod dziwną nazwą firma z Petersburga zażądała, aby pieniądze za pierwszą transzę fenolu przelać awansem na konto jeszcze innego pośrednika – aż na Wyspach Dziewiczych. Umowę bez sprzeciwu i zwłoki podpisała Prezeska, parafkę (po pewnych wahaniach i konsultacjach z prawnikiem) dołożył ówczesny członek zarządu Textilimpeksu, a późniejszy Prezes. Pieniądze w wysokości 252 tys. euro popłynęły na Wyspy Dziewicze, ale fenol nie dotarł, a rosyjski znajomy Handlowca zapadł się pod ziemię. Dopiero wtedy skontaktowano się z firmą Socjalna Propaganda. Nigdy nie handlowaliśmy fenolem, jesteśmy agencją reklamową, nasze podpisy i pieczątki sfałszowano, oznajmił szef firmy z Petersburga.

Łódzka prokuratura uznała, że doszło do poważnej niegospodarności, Textilimpex dał się oszukać, pieniądze przepadły. Podobnie jak w przypadku nieco wcześniejszej transakcji węglowej – wtedy zapłacono ponad 300 tys. dol. zarejestrowanej w Szwajcarii firmie Kowissa AG za węgiel z Rosji, którego też nie było. Kowissa AG także okazała się wydmuszką. Czy jednak, jak sądzi prokuratura, były to tylko nierozważne interesy prowadzone z międzynarodowymi oszustami, czy też precyzyjnie przeprowadzony plan wyssania pieniędzy ze spółki? Prokurator Małgorzata Fiszer-Sieroń nie była w stanie sprawdzić, kto w rzeczywistości przejął pieniądze wysłane na zagraniczne konta.

Doradca dorabia

Według prokuratury, nieudane interesy Prezeski, Prokurentki i Handlowca to zaledwie element szerszego procederu. Miało dojść do próby stworzenia grupy przestępczej z Doradcą na czele. Chodziło o wyłudzanie pieniędzy, powoływanie się na wpływy, a przede wszystkim o przejęcie i uwłaszczenie się na majątku Textilimpeksu.

Biurowiec tej spółki i działka, na której stoi (w pobliżu dworca Łódź Fabryczna), to atrakcyjny kąsek, bo akurat w tym miejscu planowana jest wielka inwestycja, Centrum Kultury Łódź. Na 90 ha wokół dworca planuje się zbudowanie centrum festiwalowo-kongresowego, planetarium, sal wystawowych i studia filmowego. Koszty oszacowano wstępnie na prawie 270 mln zł. Cena ziemi w tym rejonie miasta poszybuje w górę, nieruchomości Textilimpeksu też nabiorą wartości. Właśnie dlatego, jak sądzą śledczy, doszło w 2007 r. do puczu w tej spółce, do władzy doszła Prezeska, a za sznurki pociągał Doradca, korzystając ze swoich wpływów w resorcie skarbu.

Zarzut jest hipotetyczny, bo do zawłaszczenia nieruchomości spółki nie doszło. Mocniejsze wydają się dowody zebrane przeciwko Doradcy, a dotyczące wyłudzeń. Otóż w kilku spółkach należących do Skarbu Państwa lub samorządowych, w których dzięki jego inicjatywie zmieniono zarządy, a posady objęli jego faworyci, znaleziono dokumenty świadczące, że Doradca pobierał wynagrodzenie za pracę, której, według śledczych, nie wykonywał. Jako fikcyjny doradca ds. marketingu miał wyłudzić ok. 75 tys. zł. W firmach, dla których miał pracować, nie bywał, a w dokumentacji nie pozostał żaden ślad wskazujący, by wykonywał jakiekolwiek czynności. Osoby, które zaprotegował resortowi skarbu na stołki prezesów (w spółkach Textilimpex i Famed), miały w zamian 10 proc. swoich zarobków przekazywać na rzecz fundacji Projekt Łódź, w której władzach Doradca zasiadał. – To dęta sprawa – upiera się Doradca. – Pieniądze brałem za wykonywaną pracę.

Taką linię obrony będzie forsował podczas czekającego go procesu.

Prezes przeciw sobie

Łódzka delegatura NIK w swoim pokontrolnym protokole szczegółowo opisała brak nadzoru ze strony Ministerstwa Skarbu nad badanymi spółkami, w tym nad Textilimpeksem. Resort w swoich odpowiedziach na pisma NIK zarzuty odrzuca. Nadzór jest, tylko ludzie się nie sprawdzili – ci z nominacji poprzedniej ekipy. Aktualnego Prezesa, do którego pracy NIK ma wiele zastrzeżeń, resort broni z determinacją, podobnie jak rada nadzorcza Textilimpeksu (wyznaczona przez ministerstwo). Na czele rady zasiada Marek Cur, kiedyś członek zarządu spółki Wodociągi i Kanalizacja – Zgierz. On i Prezes byli wtedy kolegami. Prezes zasiadał w radzie nadzorczej zgierskiej spółki wodociągowej. Obok niego w radzie od wodociągów zasiadał też dzisiejszy minister sprawiedliwości Krzysztof Kwiatkowski. Był wówczas wiceprezydentem Zgierza, a Prezes skarbnikiem miasta. Z racji tych koneksji w Łodzi nazwano ich zgierskim desantem.

NIK w wystąpieniu pokontrolnym postawiła wniosek, aby wobec sprawców strat poniesionych przez Textilimpex wnieść pozew o zwrot wyliczonych szkód. Ministerstwo powinno zmobilizować obecnego prezesa spółki do wystąpienia z takim roszczeniem, tym bardziej że niebawem ta kwestia ulegnie przedawnieniu. Problem polega na tym, że Prezes, adresując taki pozew, musiałby skierować go także przeciw sobie, bo składając podpis na rachunku za fenol przyczynił się do strat. Więc Prezes zapewne nie skieruje, ministerstwo nie zmobilizuje, a sprawa się przedawni.

Sprostowanie
W artykule „W oparach fenolu”, który został opublikowany w numerze 31 Polityki z dnia 27 lipca 2011 r. zawarto tezę, że zarządzana przeze mnie Spółka nie wniosła pozwu o naprawienie szkody między innymi wobec mojej osoby oraz, że celem takiego zaniechania było oczekiwanie na przedawnienie roszczenia. Otóż ta wypowiedź jest nieprawdziwa, ponieważ wniosek na podstawie art. 46 § 1 kodeksu karnego o zobowiązanie oskarżonych do naprawienia szkody zostało złożone w dniu 31 marca 2011 roku. Oznacza to, iż w razie uznania przez sąd osób oskarżonych winnymi, będą oni zobowiązani do zapłaty spółce odszkodowania. w takiej sytuacji nie mają również zastosowania przepisy o przedawnieniu. Kolejną błędną informacją jest stwierdzenie, iż zastrzeżenia NIK do „aktualnego Prezesa” są nieuwzględniane przez Radę Nadzorczą i Ministerstwo Skarbu Państwa. Otóż ostatecznie wystąpienie pokontrolne Najwyższej Izby Kontroli z dnia 1 lutego 2011 roku pozytywnie ocenia działalność Spółki pod moim kierownictwem. Marcin Granosik - Prezes Textilimpex Społka z o.o.”.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną