Pies czyli kot

W błocie
Czy oni nas traktują jak ludzi, czy jak bydło? – usłyszałem niedawno w tłumie pasażerów wychodzących na ulicę Kijowską z remontowanego właśnie dworca Warszawa Wschodnia.

Szliśmy drogą gruntową pełną błota i kałuż – jedyną łączącą dworzec z miastem. Pytanie zadała pani stojąca po kostki w kałuży z walizką na kółkach, która ugrzęzła w czarnej mazi. Jakiś pan przeskoczył z jednej strony, ja z drugiej – ochlapaliśmy siebie nawzajem, tę panią i innych, bo po błocie należy chodzić niespiesznie, ale trudno. Nieśliśmy walizkę, a pani mówiła dalej: – Ja rozumiem, że stadion to skomplikowana budowa, więc coś gdzieś przecieka, rozumiem, że Chińczycy to skomplikowana sprawa, ale dlaczego nikt nie zajmie się tym kawałkiem błota, po którym co dzień chodzą tysiące utytłanych ludzi w przemoczonych butach?

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną