Kraj

Czołganie Nowickiej

Kobiety w kierownictwie Sejmu

Mamy dwie kobiety w prezydium Sejmu. Jak na Polskę to kolejna mała rewolucja, chociaż łatwo nie było.

Najpierw absurdalne zarzuty z katastrofą smoleńską w tle padły pod adresem Ewy Kopacz, ale to była dopiero przygrywka przed tym, co musiała przejść Wanda Nowicka, zgłoszona na stanowisko wicemarszałka przez Ruch Palikota. Wanda Nowicka, jako szefowa Federacji na Rzecz Kobiet i Planowania Rodziny, jest niemal symbolem walki przeciwko restrykcyjnej ustawie o aborcji i to było dla prawicowych posłów nie do przełknięcia.

Przypomniano jej krytyczną wypowiedź o papieżu sprzed 18 lat. „Czy państwo sobie wyobrażają, że taka kandydatka zasiądzie w tym miejscu, gdzie siedział Jan Paweł II?” – grzmieli posłowie PiS. Oskarżali, że jest na liście płac przemysłu aborcyjnego. Rozliczano Wandę Nowicką za wypowiedź jej syna o Katyniu, co jest kuriozum zupełnym. Kazano się jej deklarować czy jest za pozostawieniem krzyża w sali sejmowej i czy popiera wartości chrześcijańskie.

W pierwszym głosowaniu kandydatura Wandy Nowickiej przepadła. Głównie dzięki postawie posłów Platformy Obywatelskiej, bo jak zachowa się PiS, można było przewidzieć. 20 posłów PO (m.in. Elżbieta Radziszewska, pełnomocniczka rządu ds. równego traktowania) głosowało przeciw, a aż 65 się wstrzymało. O wyniku drugiego głosowania zadecydowała dopiero osobista interwencja premiera Tuska. Chyba żaden wicemarszałek nie został przed wyborem tak przeczołgany. Ale spokojnie, Wanda Nowicka ma grubą skórę. Przez 20 lat działania w Federacji nie takie rzeczy słyszała od obrońców życia poczętego.

Jednak cała ta awantura pokazuje, że pytanie o obecność krzyża w parlamencie nie jest bezzasadne. Jest dobrą tradycją Sejmu, że kluby mają autonomię jeśli chodzi o wskazywanie swoich kandydatów na wicemarszałka i ich stosunek do wartości chrześcijańskich czy poglądy na aborcję nie mają tu nic do rzeczy.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Historia

Rabin, który przeżył kilka obozów, w tym Auschwitz

Nie wiedziałem wtedy, kim jest, ani jak się nazywa. Siedział po turecku na wielkim stole, bez przerwy palił – rabin Nissen Mangel opowiada o spotkaniu z dr. Mengele.

Agnieszka Zagner
27.01.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną