Podpalił się pod kancelarią. Mówił prawdę

Były nieprawidłowości. Śledztwo wznowione
Andrzej Ż., mężczyzna, który we wrześniu podpalił się pod Kancelarią Premiera, prawdopodobnie mówił prawdę o patologiach w Urzędzie Skarbowym Warszawa-Praga.
Śledztwo w sprawie nieprawidłowości w Urzędzie Skarbowym Warszawa-Praga wznowiono i przedłużono do połowy kwietnia.
Teodor Ryszkus/Forum

Śledztwo w sprawie nieprawidłowości w Urzędzie Skarbowym Warszawa-Praga wznowiono i przedłużono do połowy kwietnia.

Mimo zapewnień Donalda Tuska, że przeprowadzone kontrole nie wykazały żadnych uchybień – dziennik „Rzeczpospolita” donosi – były nieprawidłowości.

Dziennikarze dziennika dotarli do raportu, który został stworzony w 2009 r. po kontroli w urzędzie Izby Skarbowej.  Kontrolerzy mieli wskazać osoby odpowiedzialne za nieprawidłowości, ale p.o. naczelnego urzędu nie złożyła zawiadomienia do prokuratury w sprawie niedopełnienia obowiązków przez podległych pracowników. W efekcie miało to doprowadzić do przedawnienia karalności ich czynów. Patologie zanotowano także w obrębie ewidencji przesyłanych do skarbówki zawiadomień o podejrzeniu popełnienia przestępstw. Kontrolerzy nie byli w stanie ustalić ile takich powiadomień wpłynęło do referatu w latach 2002 – 2008, nie mówiąc o tym, że nie było żadnego rejestru, w którym wykazano by, jak sprawy te były załatwiane. Do 2008 r., czyli do momentu, kiedy patologii nie zaczął ujawniać Andrzej Ż. nie odnotowywano daty i sposobu zakończenia większości spraw. Rozstrzygnięcia Urzędu Skarbowego zapadały z opóźnieniem nawet do 46 miesięcy.

Andrzej Ż., były pracownik skarbówki podpalił się pod Kancelarią Premiera 23 września 2011 r. Miał przy sobie list zaadresowany do premiera, w którym tłumaczył, że stracił pracę w Urzędzie Skarbowym Warszawa-Praga po tym, jak w 2008 r. doniósł do Ministerstwa Finansów o nieprawidłowościach do jakich dochodziło w placówce. Na  myśli miał m.in. niewszczynanie postępowań karnych w sprawach o wykroczenia skarbowe, jeżeli obwiniony nie stawiał się na wezwania. Wg jego relacji w takich przypadkach czekano do przedawnienie karalności wykroczenia i odstępowano od dalszych czynności. Przełożony miał również zabraniać Andrzejowi Ż. wszczynania postępowań, a przedawnione sprawy obiecywał wszczynać z datą wsteczną.

Jak pisze „Rzeczpospolita” za nieprawidłowości w urzędzie Warszawa-Praga do dziś nikt nie poniósł odpowiedzialności. Sprawę zawiadomienia Andrzeja Ż. w kwietniu 2011 r. umorzyła prokuratura. Dopiero po tragicznym zdarzeniu pod Kancelarią Premiera, akta sprawy przejęła Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga, a śledztwo zostało wznowione i przedłużone do połowy kwietnia.

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj