Jak nas ogrywają władze europejskiej piłki

Państwo UEFA
Za kilkadziesiąt dni Polska utraci część swej suwerenności. Mistrzostwa Euro 2012 sprawią, że staniemy się futbolowym kondominium. Władzę przejmie Union of European Football Associations.
Stadion Narodowy w Warszawie, jedna z głównych aren Mistrzostw Europy w piłce nożnej.
Andrzej Iwańczuk/Reporter/EAST NEWS

Stadion Narodowy w Warszawie, jedna z głównych aren Mistrzostw Europy w piłce nożnej.

Futbolówka Tango 12 na stadionie w Kijowie, gdzie odbyła się prezentacja oficjalnej piłki Euro 2012.
AFP/EAST NEWS

Futbolówka Tango 12 na stadionie w Kijowie, gdzie odbyła się prezentacja oficjalnej piłki Euro 2012.

Prezydent UEFA Michel Platini z pucharem dla mistrzów Europy.
Reuters/Forum

Prezydent UEFA Michel Platini z pucharem dla mistrzów Europy.

Ja (imię i nazwisko) Minister Finansów – Członek Rady Ministrów Rzeczypospolitej Polskiej niniejszym potwierdzam i oświadczam, że zgodnie z ustalonym porządkiem prawnym prawo podatkowe stanowione jest przez Sejm. Biorąc pod uwagę gospodarcze, społeczne i sportowe znaczenie UEFA EURO 2012 oraz poparcie partii politycznych wyrażone w listach dołączonych do niniejszej oferty, Rząd Rzeczypospolitej Polskiej podejmie wszelkie działania zgodne z obowiązującym w Polsce porządkiem prawnym oraz prawem obowiązującym członków Wspólnoty Europejskiej zmierzające do ustanowienia poniższych regulacji”. Tak zaczyna się tekst gwarancji nr 11, jaka została dołączona w 2005 r. do polsko-ukraińskiej kandydatury podczas wyborów kraju gospodarza mistrzostw Europy w piłce nożnej Euro 2012. Gwarancja dotyczy zwolnień podatkowych, jakie otrzyma na terenie Polski UEFA i jej personel. Jest także zapewnienie o „maksymalnych zwrotach podatku VAT”.

Takich gwarancji, zredagowanych w wiernopoddańczym tonie, musieliśmy udzielić blisko 30, bo już na starcie UEFA jasno postawiła sprawę, czego oczekuje od krajów ubiegających się o organizację mistrzostw.

Pod gwarancjami musiały podpisać się dziesiątki osób – od prezesa Rady Ministrów, przez ministrów, szefów urzędów centralnych, marszałków województw, prezydentów i burmistrzów miast, urzędników samorządowych, aż po wójta gminy Wieliszew i prezesa klubu sportowego Huragan w Pobiedziskach. Większość dotyczy strony technicznej samej organizacji Euro 2012. Podpisaliśmy zobowiązanie, że zbudujemy stadiony, zapewnimy bazę pobytową dla drużyn, hotele dla vipów i rodziny UEFA (UEFA Family to przedstawiciele UEFA z rodzinami, sponsorzy, goście specjalni, w sumie kilkadziesiąt tysięcy osób), a także reszty kibiców, zatroszczymy się o transport, bezpieczeństwo imprez (tu gwarancje składał też PZPN) itd.

Kilka gwarancji ma charakter prawno-finansowy. Polska zobowiązuje się w nich do zmian swojego prawa podatkowego, własności intelektualnej, zamówień publicznych, tak by maksymalnie chronić interes ekonomiczny UEFA. Bo Polska ani Ukraina nie są organizatorami piłkarskich mistrzostw. Dają stadiony, zakwaterowanie, wikt i opierunek. Piłkarską zabawę zapewnia prywatne szwajcarskie stowarzyszenie – Union of European Football Associations. Organizowane raz na cztery lata mistrzostwa Europy są najważniejszym produktem UEFA. Poza tym piłkarska organizacja ma w swej ofercie wiele innych widowisk sportowych, począwszy od rozgrywek Ligi Mistrzów, na mistrzostwach Europy kobiet oraz młodzieży (w kilku kategoriach wiekowych) skończywszy.

Ze zbliżającymi się rozgrywkami w Polsce i na Ukrainie organizacja wiąże nadzieje szczególne. Spodziewa się przychodu rzędu 2,3 mld euro, z czego planuje osiągnąć 116 mln euro czystego zysku. Turniej ma przynieść przynajmniej 3 proc. więcej niż rozgrywki w Austrii i Szwajcarii cztery lata temu.

– Niektóre gwarancje udało nam się renegocjować. UEFA zaakceptowała, by jej spółka organizująca turniej – Euro 2012 Polska – podlegała jednak opodatkowaniu. Zgodziła się też partycypować finansowo w tworzeniu stref kibica w miastach turniejowych, choć pierwotnie miały to wziąć na siebie samorządy. Tylko z tego tytułu uda się zaoszczędzić 20 mln zł – cieszy się dyr. Mikołaj Piotrowski ze spółki PL.2012. Zadania między obu spółkami są jasno podzielone. Państwowa PL.2012 (podlega ministrowi sportu) koordynuje całość przygotowań polskiej strony publicznej. Spółka Euro 2012 Polska (UEFA i PZPN) odpowiada za przygotowanie i przeprowadzenie rozgrywek, organizację i porządek na stadionach, troszczy się o zakwaterowanie oraz transport vipów i rodziny UEFA.

Monopolka

W niektórych innych sprawach także udało nam się nieco ograniczyć zbyt daleko idące zobowiązania wobec UEFA. Dotyczyły one przepisów o zamówieniach publicznych. Pierwotnie ustawa „o przygotowaniu finałowego turnieju Mistrzostw Europy w Piłce Nożnej UEFA EURO 2012” z 2007 r. zwalniała z trybu przetargowego niemal wszystkie zamówienia dotyczące imprezy. Kiedy jednak okazało się, że przepis ten można zastosować do wielu inwestycji infrastrukturalnych związanych z przygotowaniami (a jak wiadomo, wszystko dziś budujemy na Euro), pojawiła się groźba kolizji z prawem unijnym. – Dlatego w 2008 r. ten kontrowersyjny przepis został uchylony – wyjaśnia Hubert Tański, radca prawny z kancelarii CMS.

Największy problem z państwem UEFA polega na tym, że jest to organizacja zbudowana na idei monopolu. Z trudem wpisuje się w koncepcję wolnorynkowej gospodarki. Tak jak sama dysponuje monopolem na prowadzenie europejskiego piłkarskiego biznesu i pilnie go strzeże, tak dla każdego problemu widzi tylko jedno rozwiązanie: stworzenie monopolu i korzystne sprzedanie praw do jego eksploatacji. Dlatego od państw gospodarzy domaga się ograniczenia reguł wolnej konkurencji.

Decyzje dotyczące sprzedaży praw do transmisji zawodów, wyboru sponsorów międzynarodowych i narodowych, a także licencjobiorców chcących wykorzystywać prawa do symboliki mistrzostw zapadają w Nyon, małej szwajcarskiej miejscowości nieopodal Genewy, gdzie centralę ma UEFA. Nie ma tam żadnych przetargów, są za to poufne negocjacje i wewnętrzne procedury, o których organizacja nie informuje. Ceni sobie stałe związki, dlatego z wieloma biznesowymi partnerami związana jest od lat.

Najważniejszy biznes dotyczy praw telewizyjnych. Tu pieniądze są największe. UEFA najchętniej wybiera międzynarodowy koncern marketingu sportowego Sportfive (ma prawa telewizyjne i marketingowe także polskiej reprezentacji) ze względu na jego pozycję i doświadczenie. Ten zaś odsprzedaje prawa zainteresowanym telewizjom. W przypadku Euro 2012 Sportfive kupił prawa na obszar całej Azji i teraz szuka tam klientów.

Konkurentów pogonimy

W Polsce walkę o prawa do transmisji wygrała TVP. TVN szybko odpadła z wyścigu, a Polsat został przelicytowany. Ile zapłaciła TVP, to tajemnica, ale prezes Juliusz Braun zdradził, że ponad 100 mln zł. Już dziś wiadomo, że na tym raczej nie zarobi, bo koszty związane z obsługą imprezy są ogromne (zwłaszcza że wszystkie mecze będą nadawane w HD), a z wpływami może być kłopot.

UEFA narzuca swoje warunki dotyczące bloków reklamowych towarzyszących transmisjom. Prawo pierwszeństwa mają sponsorzy imprezy: Adidas, McDonald’s, Coca-Cola, Castrol, Hyundai, Wedel, Pekao itd. Jeśli w bloku znajdą się ich reklamy, to automatycznie nie mogą się pojawić obok reklamy jakiegokolwiek ich konkurenta. Reklama Pekao oznacza brak innych banków, Wedla – innych producentów słodyczy, a Hyundaia – innych samochodów.

Sponsorów UEFA dobiera niewielu i bardzo starannie, po jednym z każdej branży, bo konkurencja z definicji jest wykluczona. Dzięki temu może inkasować duże pieniądze. Jak duże – to tajemnica.

Jeśli więc koncern piwowarski Carlsberg jest partnerem globalnym UEFA od 1988 r. i podpisuje umowy sponsorskie na kolejne mistrzostwa, to żaden inny browar nie może wejść do gry. Dla piwowarów to problem, bo w tej branży duże imprezy sportowe, zwłaszcza piłkarskie, są wymarzonym wehikułem reklamowym. – Warka jest sponsorem reprezentacji Polski, bo piłka niesie pozytywne emocje, a oglądaniu meczów często towarzyszy piwo. Niestety, na bycie sponsorem mistrzostw Euro 2012 nie mieliśmy szans, bo to miejsce zarezerwowane ma Carlsberg – wyjaśnia Sebastian Tołwiński z Grupy Żywiec.

Partnerzy globalni UEFA, podpisujący umowy zwykle na wiele lat, są arystokracją – należą im się największe przywileje i pierwszeństwo. Dopiero w drugiej kolejności dobierani są międzynarodowi sponsorzy mistrzostw oraz na końcu krajowi. Oczywiście cały czas bacząc, by nie byli wobec siebie konkurentami. Z tego też powodu wiele polskich firm automatycznie musiało odpaść z gry. Koncerny Orlen i Lotos, które chętnie reklamują się poprzez sport, musiały obejść się smakiem, bo globalnym partnerem jest Castrol. Żaden krajowy producent napojów nie miał szans ze względu na Coca-Colę.

Umowa sponsoringowa w wersji krajowej (nieofcjalnie wiadomo, że to koszt ok. 15 mln zł) gwarantuje prawo do wykorzystywania symboliki mistrzostw w kampaniach reklamowych, organizowania konkursów dla klientów z biletami jako nagrodami (innym tego robić nie wolno), a także do reklamowania się i prowadzenia działalności handlowej na obszarach zarezerwowanych dla UEFA w czasie mistrzostw – na stadionach i terenach wokół nich, w strefach kibica, głównych ciągach komunikacyjnych itd.

Umowa licencyjna uprawniająca do używania na produktach symboli Euro 2012 kosztuje kilkadziesiąt tysięcy euro. I tu obowiązuje zasada, że dla każdej kategorii produktów wybierana jest tylko jedna firma (decyzja zapada w Nyon). Chętnych nie brakowało, jedynie kategoria „akcesoria dla zwierząt” została nieobsadzona.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną