Polacy przegrywają z Czechami i odpadają

Orłów cień
Grali jak zwykle, przegrali jak zwykle. Święto się dla nas skończyło.

To bardzo w naszym stylu: zagrać porywający mecz, gdy jest się skazanym na pożarcie (z Rosją), a potem pokpić sprawę, gdy już na nikogo nie trzeba się oglądać, a rywal (Czechy) niestraszny, a do tego jeszcze bez dyrygenta – Tomasa Rosickiego.

Polacy grali tylko przez pierwszych 20 minut, potem byli już swoim zbiorowym gorszym wydaniem. Wiadomo było, że im dłużej nie złamią oporu rywali, tym większe będą nerwy. Ale nie wydawali się na taki scenariusz przygotowani. Brakowało spokoju, cierpliwości, wreszcie brakowało lidera, bo żaden z zawodników kreowanych na przywódcę stada po poprzednich meczach, tym razem roli nie udźwignął.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną