Euro 2012: Przed ćwierćfinałem

Walka przypadku z koniecznością
Każdy nadchodzący mecz to niekiedy jak degustacja wina w ciemno. Można być wielkim znawcą, znać wszystkie charakterystyki wszystkich châteaux i roczników, gdy naleją ci wina z zasłoniętej butelki, nie rozpoznasz swych ulubieńców albo za najlepszą butelkę wieczoru wybierzesz tę, o której – gdy znałeś jej nazwę – źle się wyrażałeś.

Podobnie jest w futbolu, oglądasz dwa mecze takiej czy innej drużyny, wiesz, co o niej myśleć, przewidujesz jej awans z grupy albo porażkę, i kompletnie nie poznajesz tej drużyny w jej trzecim występie. Wypisujesz przed meczem jakeiś własne przewidywania, które nazajutrz trafiają do druku, gdy już jest po meczu i wychodzisz na durnia. Jeszcze wczoraj rano miałem na przykład świetne wyobrażenie o Francuzach i dość słabe o Szwedach, dwanaście godzin później nie wiedziałem, jak się nazywam.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną