Kraj

Czar prysł

Ruch Palikota - drastyczny spadek poparcia

Zapaść sondażowa Ruchu Palikota (3 proc. w ostatnim badaniu CBOS, wobec 10 proc. w zeszłorocznych wyborach) nie musi oznaczać początku końca tego ugrupowania, jak wieszczą jego najwięksi wrogowie, ale na pewno jest to koniec początku.

Już widać, że Blitzkrieg się nie udał, a formacja, która – zdaniem swoich entuzjastów – miała spowodować polityczne trzęsienie ziemi, zaczęła człapać w tempie innych małych partii, próbujących podgryzać dwóch hegemonów. Wiele wskazuje na to, że Janusz Palikot, widząc, jak wpływowe jest środowisko liberalno-lewicowe, postanowił stworzyć liberalno-lewicową partię. Ale partia to nie to samo co środowisko: musi mieć program, projekty ustaw i poparcie dla nich, w miarę jednolity wizerunek. Sprzeczności i niespójności nie rozbijają automatycznie intelektualnej grupy, ale dla partii bywa to zabójcze. Palikot próbuje stworzyć polityczny, wielobranżowy supermarket z wyluzowanym kierownikiem za kasą, ale klienci, jak widać, szukają bardziej wyspecjalizowanych placówek.

Liberalną lewicowość można pojmować jako połączenie wolnego rynku (z dodatkiem tzw. wrażliwości społecznej) z tolerancją, świeckością i swobodami obyczajowymi. Palikot próbuje zaś być rzecznikiem zarówno biznesu, jak i postaw roszczeniowych, w jego wypowiedziach słychać i klasyków kapitalizmu, i Marksa, do tego dorzuca wolne konopie, silny antyklerykalizm i inne kontrowersyjne w Polsce pomysły. Wizerunek partii się rozmywa, pomysły stają się niewiarygodne, wkrada się rys niepowagi, wzmacniany przez zachowania i słowa szefa.

Ekscentryczność i radykalizm nie są u nas chodliwym towarem, zwłaszcza jeśli robią wrażenie, że są trochę na pokaz, że to koniunkturalizm i socjotechnika. Dlatego tendencja w sondażach musiała się załamać. Ruch Palikota stracił image, mimo happeningów paradoksalnie zszarzał, a kolejne jego akcje wyglądają na słomiany ogień, na pomysł tygodnia.

Platforma Obywatelska też jest ideowo nijaka, eklektyczna, ale ona robi z tego cnotę, nie chce nikogo drażnić i zbiera tego profity. Siłą zaś Palikota miała być wyrazistość. I ta siła wyparowuje. Palikot miał szansę na stworzenie realnej alternatywy dla Platformy, gdyby stworzył ugrupowanie bezpieczne, pozbawione szaleństwa, podobne w tym do PO, ale odważniejsze obyczajowo i kulturowo. Ruch Palikota mógł stać się centrową, liberalną formacją, ale zdecydowanie odłączoną od Kościoła, pozbawioną narodowo-prawicowego sztafażu. Zamiast tego zaczął proponować budowanie fabryk przez państwo i lansować trącący lamusem socjalizm. Może się jeszcze Palikot odbije w sondażach, ale czar prysł.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Ja My Oni

Czym są uczucia między robotami a ludźmi?

Jak autorka niemieckiego „Die Zeit” próbowała zaprzyjaźnić się ze „sztucznym inteligentem”, Botrisem.

Ana Mayr, [tł.] Adam Krzemiński
14.05.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną