Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 9,90 zł!

Subskrybuj
Kraj

Wina tapicera

Pies czyli kot

Zdzisław Kręcina, były sekretarz generalny PZPN oskarżony o korupcję, śpi na sali rozpraw w sądzie. Śpi, bo co go to właściwie obchodzi.

Za trzy miesiące będzie się ubiegał o fotel prezesa PZPN. Powiedział, że chce wprowadzić zmiany. Grzegorz Lato też będzie się ubiegał, ale by kontynuować linię. Jest jeszcze trzeci, Ryszard Czarnecki. Ten ma taki program, że nie będzie brał pieniędzy. Cała trójka cztery lata temu też kandydowała. Wygrał Lato, więc wygra i teraz, choć mówi, że nie jest przyrośnięty do fotela. Fotel jest natomiast przyrośnięty do Laty, ale to już wina tapicera. A, przepraszam, skrzywdziłbym Michała Listkiewicza, który też usnął w sądzie oskarżony o korupcję. Spał spokojnie, bo najlepiej wie, że PZPN jest od FIFA zależny, a sądy u nas są niezależne, czyli tu się obie instytucje mijają.

Inne składnice złomu umysłowego też odpoczywają, ale czynnie. Europoseł Migalski zafundował pytanie tenisowe: dlaczego Isia gra z tym amerykańskim Grodzkim? Migalski się w takich pytaniach specjalizuje i – cokolwiek to znaczy – ten nasz człowiek ma swój wpływ na niedorozwój Europy i świata. Próbowała go skontrować projektantka mody politycznej, ale niestety rzuciła bumerangiem przypominając, że europoseł kiedyś kupował czerwone stringi dla jakiejś kobiety.

To ważny temat polityczny. Niedaleko stringów snuje też rozważania minister sprawiedliwości Jarosław Gowin, który ma obawy, że konwencja o zwalczaniu przemocy wobec kobiet może otworzyć drzwi do legalizacji małżeństw homoseksualnych. A tymczasem małżeństwo jest wartością „chronioną w polskiej konstytucji”. Nigdy nie zrozumiem, dlaczego ktoś o instynkcie homoseksualnym nie może szukać swojego szczęścia w związku prawnie chronionym, dlaczego nie może adoptować dzieci, by wychowywać je na zacnych, wykształconych, odpowiedzialnych obywateli RP.

Tymczasem na Jasnej (?) Górze na tyłach klasztoru stoi samochód z budą w kształcie trumny, a na niej widnieje napis: „Polska w V rozbiorze!”. Obok jest zdjęcie posła Roberta Biedronia, pod którym można przeczytać o „tęczowej gangrenie”. Jest też ogłoszenie, że P(orażka) O(bywatelska) pilnie sprzeda kraj nad Wisłą. „Nie przypisujmy demokracji praw boskich. Demokracja nie ma mocy ustanawiania praw moralnych sprzecznych z Dekalogiem” – objaśnia biskup Ryczan. Pyta też, czy zauważyliśmy bożka, który stoi na straży władzy, a któremu na imię demokracja. Tu biskup tęsknie przywołuje czasy „demokracji komunistycznej”. Komunistyczna demokracja? Przecież to się kupy nie trzyma. Wiem, że są afrykańskie upały, ale przecież biskup może skryć się w cieniu pod baldachimem. Polska jest demokratycznym państwem prawnym – tak się zaczyna nasza konstytucja. Demokracja jest dobrem zapewniającym wolność i godność każdemu człowiekowi. Także biskupowi, który może mówić sobie, co chce, a nawet modlić się do komuny tylko po to, by udowadniać, że teraz jest gorzej.

Bolesław Piecha i Jarosław Kaczyński proponują wznowienie obrad okrągłego stołu w sprawie in vitro. Ponieważ jest to metoda stosowana przez medycynę w przypadku trudności z naturalnym zapłodnieniem, więc następne okrągłe stoły medyczne już stoją w kolejce do obrad. Z polopiryną włącznie, bo w średniowieczu polscy katolicy jej nie brali. Poseł Piecha, który wyznał, że dokonywał aborcji, teraz zaproponował kary więzienia dla lekarzy stosujących metody sztucznego zapłodnienia. Nazwał to „zadośćuczynieniem” ze względu „na swoją wewnętrzną przemianę”. Panie pośle, zamiast się popisywać swoją przemianą, mógłby pan pomóc domom dziecka, samotnym matkom lub zrobić cokolwiek innego dobrego, a nie wpychać ludzi do więzień.

Rozmawiałem kiedyś z Hubertem Wagnerem i zapytałem go, co rozstrzyga o tym, że zawodnik osiąga najwyższy światowy poziom. Wagner odpowiedział – rozstrzygająca jest inteligencja, zresztą nie tylko w siatkówce. Z ogromną radością patrzyłem na twarze naszych najlepszych na świecie siatkarzy. Jakie to szczęście, że nam się tacy trafili. Wielkie święto. Ale na co dzień częściej słychać walących się po łbach tych różnych ze składnicy złomu.

Polityka 28.2012 (2866) z dnia 11.07.2012; Felietony; s. 91
Oryginalny tytuł tekstu: "Wina tapicera"
Więcej na ten temat
Reklama
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną