Pies czyli kot

Trzy, cztery – płaczemy
Jechałem taksówką przez Warszawę. Teraz, w sierpniu – bez klimatyzacji, ale za to z głośno grającym radiem. Łysy łeb mi lekko urywało nie tylko od muzyki, ale i od wiatru, bo próbowałem się chłodzić przez otwarte okno.

Poczułem się już całkiem nieźle, szczególnie, że muzyka ucichła. Była przerwa – reklamowa, ale jednak. Firma produkująca meble się ogłaszała: „Możesz umeblować sobie dzisiaj pokój, a jutro cały świat”. Nawet nie wiedziałem, że jęknąłem, ale widocznie tak, bo kierowca spytał, czy coś się stało. Skłamałem, że nic. Z lenistwa skłamałem. Nie chciało mi się tłumaczyć, że ten reklamowy slogan był dla mnie jak trafienie pałą w łeb. To przecież niemal żywcem zacytowane słowa hitlerowskiej pieśni śpiewanej w czasie wojny przez oddziały najeźdźców maszerujące po miastach podbitej Europy: „Dzisiaj należą do nas Niemcy, a jutro cały świat” (…und morgen die ganze Welt).

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną