Pies czyli kot

Łeb jak sklep
Zajrzałem dziś do swojego specjalnego pudełka, w którym odkładam bilety kolejowe, by je potem mógł rozliczyć księgowy. Święci anieli! To ja tyle jeżdżę?

Ileż tego jest! Bardzo kosztowna ta makulatura. A potem myślałem już tylko o rozmowach toczonych w przedziałach. Czasami aż muszę wyjść na korytarz, gdy kolejny raz słyszę, że coś „nadaje się na komedię”. Pawlak na przykład, wie pan… i dalszy ciąg o Pawlaku. Całe przedziały potencjalnych scenarzystów mają pomysły, kto kogo mógłby jeszcze podsłuchać. Tymczasem, jak się właśnie dowiaduję, nawet bez podszeptów społecznych, nasze dzielne robaczki z PSL cały czas się podsłuchują, ile wlezie.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną