Kłopoty IPN z siedzibą i lustracja AK-owca

IPN płacze, IPN uderza
Po chwilowym uspokojeniu Instytut Pamięci Narodowej próbuje wrócić, jak się zdaje, do swojej ulubionej swego czasu roli: języczka u wagi w rozgrywkach politycznych.

Z jednej strony, skarży się, że jest przez obecne państwo polskie sekowany. Ba, wkrótce ponoć – z winy obecnego rządu – może trafić na bruk. Równocześnie pracownicy IPN wzięli się za sprawdzanie, czy gen. Zbigniew Ścibor - Rylski, prezes Związku Powstańców Warszawy, który naraził się narodowej prawicy, nie był aby agentem bezpieki.

W specjalnym komunikacie – napisanym skądinąd mętnym, biurokratyczno-bełkotliwym językiem – IPN żali się, że, po pierwsze, uwziął się na niego Sejm tej kadencji, ograniczając budżet na 2012 r.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną