Kraj

Transmisja i misja

Gdzie się podziała misja TVP?

Szkoda, że państwo tego nie widzą! – znowu, tak jak przed kilkudziesięcioma laty, mogli wykrzykiwać sprawozdawcy radiowi relacjonujący przebieg meczu Czarnogóra - Polska i Polska-Mołdawia.

Jeżeli decyzja o braku transmisji w TVP była ze strony jej władz rodzajem strajku ostrzegawczego, to efekt został osiągnięty. Braku programów kulturalnych niewiele osób zauważy, a jeszcze mniej zechce o nie walczyć, ale z futbolem nie ma żartów. Przecież misja to także transmisja. Doszło oto do sojuszu ponad wszelkimi podziałami – teraz z telewizji publicznej będą jednakowo niezadowoleni zarówno bardziej wymagający widzowie, jak i miliony zwykłych kibiców.

Ze zobowiązaniami misyjnymi jest kłopot od dawna. TVP przypomina pod tym względem misjonarza, który sam stracił wiarę i nie jest w stanie nikogo nawrócić. Właśnie ukazały się w prasie informacje, że od dwóch lat TVP nie wyprodukowała ani jednego odcinka filmu animowanego dla najmłodszych. Dziś nasze dzieci oglądają w kanałach komercyjnych tandetną konfekcję z importu, z byle jakim dubbingiem. Niedawno szumnie ogłaszano reaktywację Teatru Telewizji, ale już wiadomo, że w nowym sezonie teatromani nie mogą liczyć na zbyt wiele. „Chcieliśmy zrobić na żywo trzy jednoaktówki Fredry z okazji 60-lecia TVP, z trzech różnych ośrodków regionalnych, ale okazało się to zbyt kosztowne” – skarżył się prezes Juliusz Braun w wywiadzie dla „Gazety Wyborczej”. Oczywiście, można by zapytać, skąd w takim razie biorą się pieniądze na koszmarne i kosztowne programy rozrywkowe oraz wysokie honoraria dla gwiazd, z których większość zawdzięcza ów status kolorowym magazynom.

Potrzebny jest całkiem nowy, całościowy projekt reformy mediów publicznych, w tym także finansów. Jeżeli z najwyższej trybuny padły słowa, że abonamentu można nie płacić, to nie dziwmy się teraz, iż z ok. 13 mln gospodarstw domowych abonament regularnie opłaca tylko 175 tys. Nowa ustawa medialna miała być gotowa w sierpniu, teraz mówi się, że będzie za dwa lata. Może. Już bowiem pojawiły się pogłoski, że pracujący nad dokumentem minister cyfryzacji Michał Boni i minister kultury Bogdan Zdrojewski mają trochę rozbieżne pomysły. Tymczasem, jak przestrzega medioznawca prof. Wiesław Godzic, „za dwa lata to wszystko się rozsypie i nie będzie czego reformować”.

W minioną sobotę na Woronicza zorganizowano po raz kolejny „dzień otwarty”. Przyszły tłumy. Jeżeli jednak TVP nie zreformuje się, w dającej się przewidzieć przyszłości na bramie zamiast zaproszenia na kolejny „dzień otwarty” pojawi się wywieszka „Zamknięte”.

Polityka 37.2012 (2874) z dnia 12.09.2012; Komentarze; s. 7
Oryginalny tytuł tekstu: "Transmisja i misja"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Nauka

Nie każdy archeolog to Indiana Jones

Popkulturowy obraz archeologa awanturnika umacnia przekonanie, że ich głównym zadaniem jest odkrywanie skarbów. Ten fałsz fatalnie odbija się na wiedzy o przeszłości.

Agnieszka Krzemińska
27.02.2021
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną