PSL znowu się stawia Platformie

Pawlak kokietuje opozycję
Waldemar Pawlak zaprasza do rozmów o gospodarce liderów opozycji. Niekoniecznie znaczy to, że chce być mężem stanu, który o sprawach najważniejszych dla kraju jest gotów rozmawiać z każdym, kto ma jakieś recepty ma podgrzanie gasnącej koniunktury.

Jak na razie bowiem zarówno Ruch Palikota , jak i SLD, a zwłaszcza Prawo i Sprawiedliwość proponują głównie, na co jeszcze wydać brakujące pieniądze, nie zaś – jak je zarobić. Sięganie do głębokich kieszeni, czyli ulubione remedium Jarosława Kaczyńskiego, wydaje się zbyt enigmatyczne, żeby je potraktować jako poważną propozycję zwiększenia dochodów państwa. Pawlak to wszystko wie. A mimo to kokietuje i ma w tym swój cel.

Po pierwsze, chce zagrać na nosie Jackowi Rostowskiemu. Wprawdzie to szef PSL jest wicepremierem, ale w sprawach finansów publicznych zdanie Rostowskiego jest dla premiera ważniejsze. Pawlak źle to znosi, czuje się marginalizowany. Wicepremier z ministrem finansów wiodą też wieloletni już spór o to, jak ułatwić życie przedsiębiorcom. Pawlak chciałby aby firmy płaciły VAT nie wtedy, gdy wystawione zostają faktury (jak obecnie), ale wtedy, gdy rzeczywiście dostaną pieniądze. Biznesowi propozycja wicepremiera bardzo się podoba, Rostowskiemu jednak – nie. Głównie z tego powodu, że teraz ofiarą zatorów płatniczych są uczciwi  przedsiębiorcy, a po realizacji propozycji Pawlaka ucierpieć mógłby budżet.

Sama Platforma w tej sprawie jest podzielona. Adamowi Szejnfeldowi bliżej bowiem do Pawlaka, niż do Rostowskiego. Grupa posłów PO złożyła nawet projekt ustawy, który w jakiejś części propozycję wicepremiera realizuje. Gdyby Pawlakowi udało się przekonać do swego pomysłu część opozycji – co w tym przypadku nie wydaje się trudne –bardzo poprawiłby swój wizerunek w oczach biznesu. Pokazałby też Donaldowi Tuskowi, że jest politycznie silniejszy, niż to się wydaje. Może zmusiłby do kolejnych ustępstw, które poprawiłyby notowania PSL.

To zaś zwiększyłoby szanse Pawlaka - i tak w tej chwili spore -  w nadchodzących wyborach w PSL. Po wyeliminowaniu na skutek afery taśmowej Marka Sawickiego, najsilniejszego kandydata do fotela prezesa partii, pozycja Pawlaka wydaje się niezagrożona. Poważnym, ale słabszym kontrkandydatem jest tylko Janusz Piechociński.

Bycie w koalicji i w opozycji jednocześnie jest od lat praktykowanym  sposobem PSL na funkcjonowanie w życiu publicznym. Obecne gesty Pawlaka też bardzo się opozycji podobają. Niekoniecznie jednak zwiększają do niego szacunek. Jeden z liderów PiS stwierdził złośliwie, że być może szef ludowców gra o tekę wicepremiera w technicznym rządzie prof. Glińskiego.   

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną