Kraj

Wotum z aborcją w tle

Premier dostał wotum zaufania

Premier Donald Tusk łatwo uzyskał wotum zaufania dla swojego rządu. Wynik głosowania 233 do 219 pokazuje, że nawet mając formalnie przewagę tylko dwóch, trzech posłów można wygrywać ważne głosowania.

Czy to oznacza, że można odwrócić niekorzystny dla rządu, partii rządzącej i samego premiera widoczny trend spadku zaufania społecznego? Że można powstrzymać mnożące się tak zwane ofensywy polityczne opozycji, zwłaszcza Prawa i Sprawiedliwości, uznającego, że widmo kryzysu, który być może nadejdzie , a przynajmniej narastające kłopoty gospodarcze, to dobry czas na rozpoczęcie marszu do władzy? Nawet jeśli władza miałaby wpaść w ręce tej partii dopiero za trzy lata? Oczywiście uzyskanie wotum zaufania ośmiesza cały projekt pod nazwą „techniczny” rząd prof. Glińskiego, choć jego autorzy zdają się tego nie dostrzegać.

Przeciwnie, kompromitują się jeszcze bardziej wskazując na sondaże opinii publicznej, które mają ponieść ten dziwaczny antydemokratyczny twór. Unieważnianie wyniku wyborów sondażami to rzeczywiście w demokracji obyczaj raczej oryginalny. Przydatny w propagandzie, w praktyce nieskuteczny. W praktyce liczy się bowiem liczba realnie posiadanych głosów, a tę koalicja ciągle ma.  Tym samym wniosek o wotum zaufania pokazał też brak alternatywy dla rządzącego obozu. Opozycja się zmobilizowała, bo tu nikt nikomu nie odpuszczał i niczego nie wskórała. To nie jest  jeszcze czas, kiedy można skruszyć Platformę, powyrywać jej jakieś skrzydła, a przecież na jakieś odpryski liczono i w koalicji.

***

Premier nie ukrywał, że wykłada karty na stół i mówi  - sprawdzam. Sprawdzam, w sytuacji, kiedy największe ugrupowanie opozycyjne niesione jest marszowym entuzjazmem, gwałtownie zmienia wizerunek, zaczyna podobno jakiś marsz do centrum i twierdzi, że już jest alternatywą. Nie jest. Powiedział to jednak nie tylko PiS – owi. W praktyce słowo - sprawdzam - skierowane było do wszystkich, w tym także do własnej partii, rzeczywiście rozrywanej konfliktami między bardziej liberalnym skrzydłem a konserwatystami, do ludowców uwikłanym w przedkongresowe boje wicepremiera Waldemara Pawlaka i do pozostałych partii opozycyjnych.

Wielu się bowiem wydawało, że po pięciu latach rządzenia Tusk się zużył, utracił zdolności przywódcze i będzie łatwiejszy do strącenia. Tymczasem ciągle nie jest.  Wniosek o wotum zaufania był dla opozycji zaskoczeniem, ale był też zaskoczeniem dla samej Platformy i miał w tej partii przeciwników. Platforma popadła ostatnio w niebezpieczny letarg, brak komunikacji między rządem, a klubem parlamentarnym był widoczny, frustracja w terenie też. Wyalienowany rząd, wyalienowana i bezradna partia, sparaliżowana przeciąganiem liny między swoimi skrzydłami. Wotum doprowadziło do zjednoczenia, ale nie należy zapominać, że dwa dni wcześniej odbyło się głosowanie nad zaostrzeniem ustawy aborcyjnej, w którym PO się zupełnie „posypała” i wysłała do wyborców sygnał o wiele bardziej znaczący niż wygrane wotum zaufania.

Wysłała sygnał, że nie tylko jest partią pluralistyczną, do czego już się przyzwyczajono, ale bywa w swoim pluralizmie niebezpieczną, tak jak na przykład radykalna Solidarna Polska. Partia Ziobry zastawiając pułapkę aborcyjną na PiS złapała w nią przede wszystkim PO. Gdy idzie o wizerunek partii i zaufanie do niej tamto głosowanie może mieć o wiele większe znaczenie niż uzyskanie wotum zaufania przez rząd. Jeśli Platforma chciała Tuskowi zepsuć efekt uporządkowania polityki przy pomocy bardzo mocnego instrumentu konstytucyjnego, jakim jest wniosek o wotum zaufania dla rządu i wyprowadzanie tej polityki z nierzeczywistości opozycyjnych niby - debat, parapremierów i obietnic wszelkiej pomyślności do realu, trudnego, wymagającego dyscypliny, ostrożności w działaniu i czasem rozwiązań nieschematycznych, to w dużej mierze się jej to udało.

***

Jaki będzie efekt uzyskanego wotum zaufania? Zależy jaki będzie ciąg dalszy – czy rzeczywiście ministrowie w najbliższych dniach i tygodniach pokażą swoje dokonania i zamierzenia, a pragmatyczny program obrony przed kryzysem, zarysowany w wystąpieniu premiera, okaże się atrakcyjny dla opinii publicznej i ekspertów, wytrącając jednocześnie sporo argumentów opozycji. Czy siła zdobyta przez konserwatywne skrzydło w Platformie okaże się destrukcyjna, czy też uda się zachować jakąś równowagę w ramach partii i przywrócić jej przynajmniej zdolność działania, bo o powiększeniu zdolności koalicyjnych nie ma nawet co marzyć. Tym bardziej, iż wotum pokazało, że na jakieś porozumienie przynajmniej z częścią opozycji nie ma co liczyć. Ani SLD, ani Ruch Palikota nie zachowują sobie na razie żadnego pola manewru na zbliżenie.

W sumie wszystko to oznacza, że efekt wotum może być chwilowy, dać oddech na parę tygodni, ale nie musi zatrzymać kolejnych ofensyw, ani przerodzić się w wyraźną i skuteczną ofensywę partii rządzącej i koalicji. Wiele się jednak po drodze zdarzyło i wielu mechanizmów już się naprawić po prostu nie da.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Kultura

Niezwykły film o Tonym Haliku

Nowy film przypomina postać Tony’ego Halika – polskiego podróżnika, honorowego „białego Indianina”, nieustraszonego reportera, który realizm magiczny uprawiał w życiu i pracy.

Aneta Kyzioł
18.09.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną