Polityczna klęska pod dachem Narodowego

Drenaż mózgów
Polskie życie polityczne w ostatnich dniach uratował niewątpliwie dach, który dał nam to, co lubimy nadzwyczajnie – poczucie klęski (oczywiście narodowej, bo dach, jak wiadomo, jest narodowy), ale jednocześnie dumy.

Czyż nie słychać tej nutki dumy w określeniach – największa klęska, największa kompromitacja, największy skandal, wstyd na cały świat? To wszystko głoszono i ogłaszano przez dni wiele, ustalając jednocześnie winnych i studiując z prawdziwym zacięciem instrukcję obsługi dachu. Oddawali się temu ludzie z tytułami naukowymi i bez tytułów. Tym samym bardzo wzrosła liczba ekspertów od spraw wszelakich – mamy już dużą grupę, która wie, jak wylądować w Smoleńsku podczas każdej pogody, takich, którzy wiedzą, co można ściąć, a czego ściąć nie można za pomocą skrzydła, teraz pojawiła się grupa znawców zamykania i otwierania dachu oraz jakości drenażu murawy.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną