[RELACJA] Marsze polityczne - obchody 11 listopada w Warszawie

Każdy świętował po swojemu
Marsze "Razem dla Niepodległej" i "Faszyzm nie przejdzie" minęły spokojnie, jednak Marsz Niepodległości nie obył się bez burd.
Marsz Niepodległości: nie ma spokoju.
Jakub Kamiński/PAP

Marsz Niepodległości: nie ma spokoju.

Relacjonowaliśmy dla Państwa najważniejsze niedzielne wydarzenia. Zaprszamy do dyskusji na forum >>

CZYTAJ: O marszu "Razem dla Niepodległej"
CZYTAJ:
O marszu Relacjonowaliśmy dla Państwa najważniejsze niedzielne wydarzenia. Zaprszamy do dyskusji na forum >> CZYTAJ: O marszu "Razem dla Niepodległej" CZYTAJ: O marszu "Faszyzm nie przejdzie" CZYTAJ: O biegach i utrudnieniach Za nami główne wydarzenia i obchody święta niepodległości w Warszawie. W ciągu dnia staraliśmy się być wszędzie tam, gdzie działo się, coś istotnego. Przedstawiamy Państwu najważniejsze punkty: Narodowcy: marsz, awantury, Ruch Narodowy „Marsz Niepodległości” organizowany przez środowiska skrajnie prawicowe, m.in. Młodzież Wszechpolską i Obóz Narodowo-Radykalny miał rozpocząć się o godzinie 15 na Rondzie Romana Dmowskiego, wyruszył jednak z kilkudziesięciominutowym opóźnieniem. Godzina 15.40. Reporterzy POLITYKA.PL relacjonują, że na czele marszu widnieje transparent z napisem "Panie Michnik i TVN, nie jestem faszystą i antysemitą". Marsz rusza na czele z grupą 20 motocyklistów z flagami oraz szef Młodzieży Wszechpolskiej Robert Winnicki. Młodzi ludzie niosą kwiaty z szarfą z napisem "Obóz Narodowo-Radykalny". Skandują "To-tomy-Polacy-wielka-Polska-narodowa". Setki biało-czerwonych flag. "Nadchodzi Marsz Niepodległości" - krzyczą uczestnicy. Nie ma mowy o spokoju. Ktoś w tłumie odpala czerwone race. Wśród młodych przechodzą zagubione staruszki z flagami. Młodzi krzyczą "Raz sierpem, raz młotem czerwoną hołotę". Sporo szalikowców, część z zamaskowanymi twarzami. Od strony ul. Nowogrodzkiej w tłum wbiegają zamaskowani mężczyźni w kominiarkach. Po kilkudziesięciu metrach marsz stanął. Policja utworzyła kordon i apeluje do uczestników marszu o spokój. W okolicy pali się drzewo, na które prawdopodobnie spadła raca. Godzina 16.15. Reporterzy POLITKA.PL zauważają, że dużej grupie udało się przedrzeć mniejszymi ulicami odchodzącymi od ul. Marszałkowskiej i ominąć kordon policji - są już na Hożej i zmierzają w kierunku Placu Konstytucji. Marsz ma więc już dwie części. Duża grupa stoi przed kordonem policji na wysokości ul. Żurawiej, tam dochodzi do zamieszek. W stronę policji lecą kosze na śmieci, race, są rani. Policja interweniuje; w ruch idzie gaz pieprzowy i broń gładkolufowa (potem informowano, że zatrzymano 120 osób). Pół godziny później policja pozwoliła na kontynuację marszu. Organizatorzy wzywają do spokoju, ktoś intonuje "Rotę". Na czele posuwającego się powoli pochodu jest poseł Artur Górski. Kiedy czoło marszu dociera do Placu Konstytucji, jego koniec znajduje się w okolicach ul. Żurawiej. W stronę osób z okien swych mieszkań, skąd obserwują wydarzenia padają okrzyki: "Gdzie są flagi?!". Z tłumu słychać też okrzyki "Normalna rodzina chłopak i dziewczyna", a także "Tusku, bandyto, niedługo stracisz koryto". Wśród transparentów jest też zdjęcie z napisem "Smoleńsk - pamiętamy". Organizatorzy cieszą się, że na ich marszu "jest ich setki więcej" niż na marszu zorganizowanym przez prezydenta. Organizatorzy deklarują, że chcą udowodnić, iż "nie są żadnymi chuliganami". Tuż przed godziną 18. czoło marszu opuszcza plac Unii Lubelskiej i zmierza w kierunku Placu Na Rozdrożu, pod Pomnik Romana Dmowskiego. Reporterzy POLITYKA.PL relacjonują, że demonstranci wznoszą okrzyki "Roman Dmowski - wyzwoliciel Polski". Po godzinie 18. Reporterzy POLITYKA.PL są już przy pomniku. W niebo wystrzeliwane są petardy. W al. Ujazdowskich policja zablokowała możliwość przejścia pod mieszczącą się nieopodal Kancelarię Premiera (od strony Pl. Trzech Krzyży stoi 60 dużych wozów policyjnych). Wokół pomnika czerwono od rac i petard. Przy pomniku stanął wielki drewniany krzyż. Można się trochę pokrzepić: tuż obok każdy może dostać kiełbaskę i opiec ją na małym ognisku, a także gorącą herbatę. Organizatorzy apelują do uczestników marszu, by "nie dali się sprowokować", bo jak mówią, są tam również bojówki z Niemiec: - Jak ktoś zakrywa twarz, to nie jest Polakiem i zgłośmy to policji - mówią - Nie dopuśćmy do rozlewu krwi. To jeszcze nie koniec, lecz przystanek na drodze marszu. Formalnie ma się on zakończyć na Agrykoli, gdzie ustawiono scenę, na której odbędzie się koncert i gdzie mają zostać wygłoszone przemówienia. Część osób jednak rozchodzi się już w tym miejscu. Na Agrykoli organizatorzy ogłosili, że nazajutrz rozpoczną "narodowy nabór Straży Niepodległości", która ma chronić narodowców. Robert Winnicki, szef MW zapowiedział powstanie Ruchu Narodowego, który ma dążyć do obalenia republiki. We wtorek z udziału w Komitecie Honorowym Marszu zrezygnował Paweł Kukiz ze względu na obecność w Komitecie Honorowym Jana Kobylańskiego. Wspierająca demonstrantów „Gazeta Polska Codziennie” podsycała atmosferę pisząc o przyjeździe do Polski lewackich bojówek z Francji i Niemiec, zaś sami uczestnicy marszu dzielili się w Internecie poradami, jak w razie kontroli uniknąć identyfikacji przez policję. CZYTAJ: O marszu "Razem dla Niepodległej" CZYTAJ: O marszu "Faszyzm nie przejdzie" CZYTAJ: O biegach i utrudnieniach Marsz Prezydenta Oficjalne uroczystośc zorganizowane przez Kancelarię Prezydenta i Urząd ds. Kombatantów rozpoczęły się mszą św. w Katedrze Polowej przy Ulicy Długiej. W homilii wygłoszonej podczas mszy św. za ojczyznę bp polowy Wojska Polskiego Józef Gruzdek przypomniał, że „Potrzeba nam dzisiaj zgody i jedności narodowej; musimy być razem, a nie jeden przeciw drugiemu”. Później Bronisław Komorowski wręczył w Pałacu Prezydenckim odznaczenia państwowe, w tym Ordery Orła Białego, które otrzymali: brytyjski historyk Norman Davies, prof. Jerzy Buzek oraz były prezes Sądu Najwyższego Adam Strzembosz. W południe prezydent wziął udział w uroczystej zmianie warty przy Grobie Nieznanego Żołnierza. Przemawiając w tym miejsu Bronisław Komorowski przypomniał, że "wielcy architekci" polskiej niepodległości, jak Józef Piłsudski czy Roman Dmowski różnili się politycznie, ale w imię wartości Polski niepodległej potrafili się zjednoczyć. - Dziś życie publiczne zaczynają zatruwać spory ponad miarę i zdrowy rozsądek - mówił prezydent, który zwrócił także uwagę, że "zbyt łatwo padają oskarżenia o najcięższe zbrodnie". - Trzeba umiaru i odpowiedzialności - mówił prezydent. - Trzeba rozwijać gospodarkę, edukację, ochronę zdrowia i w tych obszarach rywalizujmy, prześcigajmy się na pomysły. Zdaniem głowy państwa, szkoda marnować czas na kłótnie: - Polska jest jedna! - przypominał prezydent. Zaapelował, byśmy zadali sobie pytanie "czy godzimy się, by życie publiczne zdominowała niechęć i pogarda do innych". Po zakończeniu uroczystości na Placu Piłsudskiego, z inicjatywy prezydenta Bronisława Komorowskiego wyruszył stąd marsz „Razem dla Niepodległej”. Oprócz prezydenta i kombatantów w pochodzie brali udział żołnierze, grupy rekonstrukcyjne i harcerze. Trasa przemarszu wiodła przez Krakowskie Przedmieście, Nowy Świat i Plac Trzech Krzyży i kończyła się pod Belwederem złożeniem kwiatów pod pomnikiem Marszałka Józefa Piłsudskiego. W tym miejscu prezydent podziękował wszystkim, którzy pomogli w zorganizowaniu obchodów i tym, którzy przyłączyli się w niedzielę do świętowania. W czasie, gdy na Placu Piłsudskiego wyruszał marsz "Razem dla Niepodległej" przed Pałacem Prezydenckim zebrała się grupka 20 osób z małym krzyżem brzozowym. Reporterzy POLITYKA.PL relacjonują, że konferansjer mówi, iż 15 kwietnia stanął tu pierwszy krzyż-pomnik ofiar smoleńskich, a to, co później działo się w tym miejscu, to "działanie przeciwko narodowi Polskiemu". - Oni realizują zdradziecki plan wobec kraju - mówi. Przy pomniku prymasa Wyszyńskiego, przy pierwszym przystanku prezydenkiego marszu rozstawiono trzy wielkie transparenty pro life, na których są zdjęcia prezydenta Komorowskiego i płodów poddanych aborcji. Prezydent zbiera brawa na trasie swojego przemarszu. Na transparentach: "Idziemy z Bronkiem"! Godzina 14. Reporterzy POLITYKA.PL: Od strony ul. Tamka w stronę Nowego Światu zbliża się grupa kilkudziesięciu narodowców. Policja nie pozwala im wejść na Nowy Świat, który jest trasą marszu "Razem dla Niepodległej". 50 ochotników z harcerskiej grupy medycznej, którzy idą w marszu na razie nie interweniowało. Atmosfera na marszu jest dobra. Prezydent zatrzymał się na chwilę i podawał rękę stojącym na trasie marszu. Obok prezydenta idzie jego żona, Anna. Prezydecka para pozdrawia mieszkańców miasta, a prezydent dziękuje za przyjście. BOR dyskretnie strzeże bezpieczeństwa prezydenckiej pary - można iść w ogległości 4 metrów od prezydenta - relacjonują nasi reporterzy. Przy pomniku Witosa mniej ciepłe przyjęcie marszu. Reporterzy POLITYKA.PL: Na transparencie trzymanych przez grupę ludzi przy pomniku napisano: "PO i PSL nic tak nie łączy jak wspólne popełnianie łajdactwa i żyją jak lordy SB-ckie mordy". W Al. Ujazdowskich stoją zwolennicy intronizacji Chrystusa na Króla Polski, odmawiają różaniec, a na ich transparencie widnieje hasło "Już tylko intronizacja Chrystusa Króla pomoże Polsce

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną