Prokurator generalny zostaje na stanowisku

Seremet skwitowany
Prokurator Generalny Andrzej Seremet może odetchnąć. Premier podpisał przyjęcie jego sprawozdania z działalności prokuratury w 2011 r.

Spektakl trwał długo, od marca, kiedy prokurator generalny wysłał premierowi coroczne sprawozdanie. A potem huśtawka nastrojów. Podpisze? Nie podpisze? Wraz z upływem czasu zaczęły pojawiać się możliwe scenariusze wydarzeń. Jeżeli premier nie przyjmie sprawozdania, to może, ale nie musi oznaczać wszczęcia procedury odwołującej szefa prokuratury z funkcji. Dla Andrzeja Seremeta frustrująca była wizja pozostania na stanowisku, ale bez skwitowania ze strony Donalda Tuska, bo to stanowiłoby votum nieufności i osłabiałoby jego i tak niezbyt mocną pozycję.

Sam premier też musiał rozważać konsekwencje wynikające z nieprzyjęcia sprawozdania. Po pierwsze, zakwestionowałby w ten sposób sensowność reformy, którą sam firmował, polegającej na rozdziale stanowisk ministra sprawiedliwości i apolitycznego prokuratora generalnego. Po drugie, próba odwołania Seremeta wcale nie musiałaby być udana. Decyzję podejmuje Sejm, większością dwóch trzecich głosów, co mogłoby się okazać nieskuteczne. 

Zastanawiano się, dlaczego premier tak długo zwleka z podpisem. Komentowano, że w ten sposób daje Seremetowi sygnał, że nie jest z niego zadowolony i pokazuje miejsce w szeregu. Minister sprawiedliwości Jarosław Gowin pozytywnie zaopiniował sprawozdanie, chociaż wypunktował błędy i złe posunięcia prokuratury, ale premier nie musiał przecież kierować się tą opinią. O nieprzewidywalności jego decyzji świadczy, że w nowym rozdaniu rządowym nie powołał poprzedniego ministra sprawiedliwości Krzysztofa Kwiatkowskiego, a tej decyzji nie uzasadnił. Kwiatkowski był przecież chwalony i cieszył się dużą popularnością. Pozycja Seremeta, który nie ma za sobą żadnej bazy politycznej, była przecież dużo słabsza, od usytuowania byłego ministra sprawiedliwości.

A jednak premier ogłosił koniec spektaklu, sprawozdanie podpisał! Komunikat opublikowany na stronie Kancelarii Prezesa Rady Ministrów kończy się następująco: „Pomimo zidentyfikowanych uchybień, premier Donald Tusk ma nadzieję, że nastąpi znacząca poprawa funkcjonowania prokuratury (…)”. To ewidentny sygnał, że za rok dojdzie do powtórki i wszyscy znów będą pytać: podpisze, nie podpisze? Nie wiadomo przecież, jak zmierzyć, czy poprawa jest wystarczająco znacząca i czy nadzieje premiera zostały spełnione.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną