Jak okazać wdzięczność w służbie zdrowia

Służbo, zdrowiej
W sprawie doktora G. sąd wypowiedział się, gdzie przebiega granica pomiędzy łapówką a wdzięcznością. Łapówką jest każde wręczenie lekarzowi pieniędzy, niezależnie czy nastąpi to przed, czy po zabiegu. Dozwolone są inne formy: książki, butelki, pióra wieczne.
Z danych NFZ wynika, że średnia lekarska pensja wynosi dziś około 5,1 tys. zł.
Robert Llewellyn/BEW

Z danych NFZ wynika, że średnia lekarska pensja wynosi dziś około 5,1 tys. zł.

Polscy lekarze i placówki leczą różnie, pacjenci nie mają szans, by się w tym wszystkim zorientować.
Galina Peshkova/PantherMedia

Polscy lekarze i placówki leczą różnie, pacjenci nie mają szans, by się w tym wszystkim zorientować.

Badani przez CBOS Polacy są zdania, że służba zdrowia to akurat ta branża, która jest najbardziej dotknięta nepotyzmem.
Mirosław Gryń/Polityka

Badani przez CBOS Polacy są zdania, że służba zdrowia to akurat ta branża, która jest najbardziej dotknięta nepotyzmem.

Albo bociany ogrodowe (dla położnika), piszczałki z drewna wierzbowego, skrzynki z narzędziami do majsterkowania (dla chirurga), majtki, szczeniaki, świniaki, własnego autorstwa olejne portrety – niespodzianki lekarskich dzieci, wykonane na podstawie zdjęć (dla lekarza psychiatry). A nawet dobrze zachowany czynny granat z czasów II wojny światowej (wszystkie przykłady z opowieści lekarzy).

Prawo do wdzięczności

To dobra wiadomość dla pacjentów. Bo ci mają potrzebę odwdzięczania się, której tło jest głębokie. – Zjawisko odwdzięczania się lekarzom, także finansowo, jest silnie zakorzenione społecznie z powodów historycznych – ocenia Maciej Hamankiewicz, prezes Naczelnej Rady Lekarskiej. – W jednym z carskich ukazów znalazło się wręcz zalecenie, by urzędnikom państwowym, a zwłaszcza lekarzom, zbyt dużo nie płacić, bo ludzie o nich zadbają. Lwia część naszego kraju była pod okupacją carską i ten sposób myślenia przetrwał w mentalności społecznej i umysłach rządzących.

Potem mieliśmy PRL, gdzie pensje lekarzy były niskie, a popyt na usługi medyczne, zwłaszcza w niektórych dziedzinach, zawsze przewyższał podaż. I wreszcie lata 90., gdy każdy chciał się szybko dorobić, a czytelnych standardów etycznych nie było.

A jest jeszcze tło psychologiczne. Choroba to szczególna sytuacja, chodzi o wartości najważniejsze, jak zdrowie czy życie, człowiek ma więc potrzebę czuć się zaopiekowany, widziany indywidualnie. Pięciominutowe wizyty temu nie sprzyjają, więc choć podarek ma pomóc.

Psychologowie podkreślają też, że towarzyszenie w chorobie jest sytuacją nierozerwalnie związaną z odczuwaniem wdzięczności. – Ale mechanizm działa też w drugą stronę – mówi dr Paweł Holas, terapeuta i psychiatra – niemożność wyrażenia wdzięczności szkodzi. W niektórych sytuacjach odmowa przyjęcia prezentu przez lekarza bywa wręcz zabraniem pacjentowi nadziei na zmianę, a często nawet załamaniem relacji terapeutycznej i z tej perspektywy mogłaby być traktowana wręcz jako zachowanie nieetyczne.

Prof. Wiesław Jędrzejczak, wybitny internista i hematolog, opisał kiedyś w „Gazecie Wyborczej” jedno ze swoich dramatycznych doświadczeń: sąsiedzi przyszli do niego z prośbą, by zbadał ich matkę, która źle się poczuła. Przy okazji profesor znalazł guza przy kręgosłupie i zalecił udać się do innego specjalisty. Wbrew usilnym prośbom nie wziął pieniędzy za poradę. Kobieta zmarła, lekarz od innych sąsiadów dowiedział się potem, że rodzina chorej nie szukała dla niej leczenia, bo „przyszedł tu ten profesor, Jędrzejczak, ale było już tak źle, że nawet pieniędzy nie wziął”.

Dr Grzegorz Luboiński, onkolog, współtwórca programu walki z korupcją wśród lekarzy prowadzonego przez Fundację Batorego, dodaje, że podobny mechanizm jest wśród pacjentów wręcz powszechny; trzeba dużego wyczucia ze strony lekarza, by siebie i pacjenta z takich sytuacji wyprowadzić.

No i to pytanie: w imię czego mamy nie dawać pacjentom prawa do wdzięczności?

W Karcie Praw Lekarza jest wręcz zapis, że lekarz ma prawo przyjmować drobne podarunki. Nie ma co prawda takiego zapisu w Kodeksie Etyki Lekarskiej, choć tę praktykę akceptuje wielu, także wybitnych i rozpoznawalnych lekarzy. Nie zmienia to wszystko faktu, że w sprawie psychiatry Urszuli L., oskarżonej m.in. o przyjmowanie łapówek i uniewinnionej, jednym z głównych dowodów na korupcję była plastikowa, tandetna kiść winogron.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną