Wieś a w niej ksiądz despota

Pasterz
W podtoruńskim Czernikowie nikt nie powie nic na temat proboszcza pod nazwiskiem. Tylko anonimowo, szeptem i nerwowo rozglądając się na boki.
Po raz drugi Czernikowo trafiło na łamy ogólnopolskie z powodu tzw. afery różańcowej.
FotoKatolik/Flickr CC by SA

Po raz drugi Czernikowo trafiło na łamy ogólnopolskie z powodu tzw. afery różańcowej.

To mała wieś, będzie wiadomo, kto rozmawiał z obcym. I to trafi do zeszytu, w którym ksiądz podobno ma zapisane wszystko. Kolęda to w wiosce nerwowy czas.

Pierwsza głośna afera z udziałem proboszcza wybuchła po wyborach, gdy dowiedział się, że część owieczek ośmieliła się głosować na Ruch Palikota. Napisał wówczas w parafialnym biuletynie: „Na terenie naszej parafii 207 osób oddało głos na Ruch Palikota, czyli m.in. na homoseksualistę, antyklerykała, zmienioną tożsamość płci, wojujących z Kościołem, naszą wiarą i religią. Nie wierzę w to, że te 207 osób to są tylko ateiści, jehowici. Niestety, to są tzw. katolicy. Mówię o tym, bo uważam, że te osoby to są wrzody na ciele, jakim jest parafia – każda, nie tylko nasza. Żeby uzdrowić ciało, wrzody trzeba usunąć”.

Biuletyn opublikowano na stronie parafii, a ta jest częścią portalu urzędu gminy. Dociskany przez dziennikarzy wójt Zdzisław Gawroński tłumaczył, że on za parafialne treści nie odpowiada, ale może by je trzeba trochę cenzurować…

Reportaż Joanny Podgórskiej w bieżącym numerze POLITYKI – dostępnym w kioskach, w wydaniu na iPadzie i w Polityce Cyfrowej.

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną