Komisja Europejska wstrzymuje dopłaty

Kręte drogi
Przyszła odwilż i wszystkim nam nieoczekiwanie trafił się zimny prysznic. Komisja Europejska wstrzymała wypłatę 3,5 miliarda złotych na dofinansowanie budowy i rekonstrukcji trzech odcinków polskich dróg z powodu podejrzenia zmowy cenowej. Minister Rozwoju Regionalnego Małgorzata Bieńkowska tę decyzję nazwała kuriozalną. Niepotrzebnie.

Chodzi o projekty sprzed kilku lat, już  w dużej części zrealizowane. Prokuratura dopatrzyła się jednak próby utworzenia kartelu cenowego. Zarzuty postawiono 10 byłym i obecnym menedżerom firm budowlanych i jednemu z dyrektorów GDDKiA. Czeka ich proces i będzie okazja do oczyszczenia. Dobrze, żeby odbył się możliwie szybko. Ale czy tak się rzeczywiście stanie?

KE musiała mieć w tej ostatniej sprawie wyraźne wątpliwości, bo nie czekając na wyrok ani nawet rozpoczęcie procesu, zdecydowała się zamrozić pieniądze. Tak w krajach i organizacjach o rozwiniętych i uporządkowanych systemach prawnych się nie robi, ale czy rutynowa wypłata byłaby lepsza? Budżet Unii, w tym także pieniądze przeznaczone na program infrastruktura i środowisko z którego finansowane są drogi, powstaje najpierw z naszych podatków, a potem ze składek poszczególnych państw zróżnicowanych w zależności od ich poziomu bogactwa i gospodarczego rozwoju. Komisja Europejska ma za zadanie wszelkimi sposobami pilnować, by te pieniądze były efektywnie, uczciwie wydawane i nic się nie marnowało. Nieustannie, w wielu wypadkach słusznie, jest też oskarżana, że mimo tysięcy zatrudnianych w Brukseli urzędników dopuszcza do finansowania złych projektów, nie dość gorliwie tropi defraudacje. W tym przypadku próbuje pokazać (a ma też zdaje się w biznesie sojuszników prowadzących własne rozgrywki z konkurencją), że biurokratyczny aparat nie bierze pieniędzy za darmo. Ma takie prawo, a nawet obowiązek.

Dzisiaj Polska jest w Unii największym beneficjentem programów pomocowych, tylko w 2012 r. wysłaliśmy do Brukseli faktury na blisko 56 mld złotych, mamy poczucie, że dość sprawnie i szybko wykorzystujemy swoje szanse w pościgu za rozwiniętą Europą. Przy takiej skali i zróżnicowaniu projektów zawsze się może zdarzyć, że coś pójdzie nie tak, trafi się czarna owca. I taką, najlepiej samemu, trzeba jak najszybciej odnaleźć. Polska prokuratura, zdaje się, spełniła w tym przypadku, stawiane przed nią zadania. Liczę jednak, że przyjdzie czas, kiedy to Polska znajdzie się w grupie państw bogatszych i będzie mogła wspierać innych. A wówczas zmieni się też pewnie nasz punkt widzenia na postępowanie brukselskich urzędników i ich gorliwość w pilnowaniu budżetowych pieniędzy.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną