Episkopat błyskawicznie reaguje na książkę o pedofilii w Kościele

Mea Culpa
To zdarza się bardzo rzadko. „Lękajcie się”, książka holenderskiego dziennikarza mieszkającego od lat w Polsce została nagłośniona w mediach.

Ale autor, Ekke Overbeek, zapewne nie liczył, że w promocję włączy się u nas sam Kościół. Bo krytyka jest rodzajem promocji. A w każdym razie sygnalizuje, iż Kościół uznał sprawę za zagrożenie wizerunkowe wymagające działania. Choć „mea culpa”, moja wina, nie usłyszymy (wypowiadali je jednak ostatni papieże).

Overbeek napisał książkę dziennikarską, mieszającą fakty z opiniami, refleksje z emocjami, i okraszoną serią rozmów z ofiarami. Można mieć do niej różne faktograficzne zastrzeżenia. Kościół wytyka autorowi np. że nie wspomina o ważnych regulacjach, jakie zostały ogłoszone w kwestii pedofilskiej albo że nie cytuje depesz Polskiej Agencji Prasowej na ten temat( akurat autor o nich wspomina, choć nie cytuje). Mimo to książkę należy docenić. I bardzo dobrze, że napisał ją nie-Polak, bo może był mniej podatny na polskie manipulacje.

Ale mam i ja swoje uwagi. Czemu Overbeek, choć zna Polskę dobrze, to jednak ciągle się dziwi, że z tą pedofilią jest u nas, jak jest? Przecież jego książka sama pokazuje, dlaczego tak u nas jest. Jasne, że to może bulwersować i słusznie, że bulwersuje. Nie przekonuje mnie teza o „milczeniu” mediów, skoro sam autor podkreśla, jak mu pomogły liczne media, zwłaszcza lokalne.

Mam też klasyczny problem dziennikarski z obszerną sekcją wywiadów z anonimowymi ofiarami. Jak wiarygodny jest taki materiał, skoro nie ma żadnej możliwości jego niezależnej weryfikacji? Brzmią wiarygodnie, ale to za mało. To duży problem, bo te wywiady to kluczowy materiał „oskarżycielski”.
A co mi się podoba? Że Ekke Overbeek podjął temat. Robi to, mam wrażenie uczciwie i rzetelnie. Popieram jego podejście: że nie chodzi o to, iż w Kościele są pedofile (bo gdzie indziej też są), tylko o to, jak Kościół tę sprawę rozwiązuje. A raczej, jak jej nie rozwiązuje.

Podoba mi się część informująca, jak ze sprawą pedofilii było w kilku innych krajach, w tym w Holandii. Otóż wszędzie było w zasadzie podobnie, ale jednak ostatecznie zupełnie inaczej niż u nas. Najpierw zaprzeczenia i wyparcie, w końcu publicznie dostępne raporty komisji dochodzeniowych. Wygląda na to, że u nas na taki raport, rządowy lub kościelny, będziemy jeszcze długo czekali. Na razie musimy zadowolić się książką Overbeeka.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj