Wspomnienie Krzysztofa Michalskiego

Człowiek wśród ludzi
Nie wiem, co myślał Krzysztof przez długie miesiące ciężkiej choroby, którą skrywał przed najbliższymi nawet przyjaciółmi. Czy odpowiedź znaleźć można w poniższych słowach z jego książki?
Krzysztof Michalski.
Wojciech Surdziel/Agencja Gazeta

Krzysztof Michalski.

„Gdzieś poza wszystkimi moimi pojęciami leży nieznana mi, ciemna strona życia. Na moją wiedzę (…) pada stamtąd cień śmierci, rozpacz i tęsknota przemijania. Ale przecież nie tylko: ta ciemna strefa, moja-nie moja, ten stale obecny wśród moich pojęć nadmiar znaczenia (…) sytuuje moje życie także poza mną, poza tym, co wiem o sobie i o swoim świecie – a więc i poza (moim) smutkiem rozstania z tym światem, poza troską, poza obawą o to wszystko” (KM, „Płomień wieczności. Eseje o myślach Fryderyka Nietzschego”, Wydawnictwo Znak, Kraków 2007).

Nie jestem filozofem, nie będę więc pisał o książkach Krzysztofa Michalskiego ani o nim jako filozofie. Na dodatek – jeszcze jeden powód powściągliwości – powyższe słowa szokują mnie, odsłaniają tajemnicę, na jaką nie jestem przygotowany. Znałem Krzysztofa jako człowieka kochającego życie i potrafiącego z niego korzystać; uwodziciela żonglującego ideami i dowcipami. Człowieka, który w ciągu chwili stawał się niezwykle poważny w tym, co robił, i w tym, o czym mówił.

***

Krzysztof zajmował w moim życiu ostatniego ćwierćwiecza jedno z miejsc najważniejszych. Mniejsza o lata 60., kiedy go poznałem, i 70., kiedy mieszkaliśmy zupełnie gdzie indziej. Po wprowadzeniu stanu wojennego dochodziły mnie słuchy, iż utknął w Niemczech, gdzie był na zaproszenie Hansa-Georga Gadamera.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj