Nowa diabelska etyka

Gdy podczas pewnej konferencji w Amsterdamie nobliwa pani profesor przedstawiła mi drugą panią, mówiąc „my wife”, zachwiałem się w posadach i omalże nie runąłem. Niby wiedziałem, że coś takiego jest, lecz dopiero stojąc twarzą w twarz z tą liberalną ofensywą uświadomiłem sobie, że moje głębokie i archaiczne „ja”, nic sobie nie robiąc z intelektu, tkwi jeszcze w pradawnej etyczności, odziedziczonej po puszczańskich i pustynnych przodkach. Ktoś tu z niej sobie kpi, rzuca jej wyzwanie, a ja, troglodyta, ostaję się bezbronny, bez żadnego argumentu.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj