Zastępcy partyjnych wodzów

Los delfina
„Miał być delfinem, chciał być rekinem, a został leszczem” – powiedział niedawno z satysfakcją o Zbigniewie Ziobrze jego dawny partyjny kolega z PiS Adam Hofman. Ta formuła dość dobrze obrazuje los tych, którzy mają zastąpić partyjnych wodzów.
Delfin musi dostrzegać niezręczność swojej sytuacji. Bo taki niedokończony następca, arogancki, nielubiany, podejrzewany o intrygi i donosicielstwo, jest najlepszym kandydatem na ofiarę.
BE&W, East News, Forum, Marek Sobczak/Polityka

Delfin musi dostrzegać niezręczność swojej sytuacji. Bo taki niedokończony następca, arogancki, nielubiany, podejrzewany o intrygi i donosicielstwo, jest najlepszym kandydatem na ofiarę.

Największe nieszczęście, jakie może spotkać polityka, to dostać metkę sukcesora. Przekonało się już o tym wielu, a ostatnio trwa dyskusja, kto i czy w ogóle odważy się wystąpić jako rywal Tuska w przyszłorocznych wyborach w Platformie. Stanięcie w szranki z przywódcą – co jest, wydawałoby się, zwyczajną demokratyczną procedurą – jawi się w polskich warunkach jako bój śmiertelny i droga bez odwrotu. Sam Schetyna właśnie stwierdził, że odkłada decyzję o kandydowaniu, aby „nie dokładać Platformie problemów”.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną