Kraj

Prawo śmieciowe

Ustawa o śmieciach do śmieci

1 lipca rusza największa operacja logistyczna w III RP. Jej przeprowadzenie narzucono samorządom i to na nie spadnie odpowiedzialność za ewentualną klapę. 1 lipca rusza największa operacja logistyczna w III RP. Jej przeprowadzenie narzucono samorządom i to na nie spadnie odpowiedzialność za ewentualną klapę. Paweł Mazur / BEW
1 lipca wchodzi w życie rewolucyjna ustawa śmieciowa. Kilka tygodni, które pozostało, to czas na dopięcie ostatniego guzika. Ale samorządy wciąż mocują się z guzikiem pierwszym. Będzie wielka wsypa?

Wszystko ma się zmienić: krajobraz, bo znikną dzikie wysypiska; gospodarka odpadami, bo śmieci staną się towarem przynoszącym zysk; świadomość obywateli, bo zachęceni będą do ekologicznej segregacji nieczystości; no i spadną ceny wywózki śmieci, bo konkurencja na rynku wymusi obniżki. Takie są oczekiwania, ale – to już pewne – nie mogą się spełnić.

1 lipca rusza największa operacja logistyczna w III RP. Jej przeprowadzenie narzucono samorządom i to na nie spadnie odpowiedzialność za ewentualną klapę. Na wszelki wypadek samorządy krytykują ustawę, czasem ponad miarę. Do tej pory śmieci nie były ich głównym kłopotem. Teoretycznie odpowiadały za utrzymanie czystości na swoim terenie, ale praktycznie nie potrafiły dopilnować, by mieszkańcy, spółdzielnie i wspólnoty zawierały umowy na wywóz śmieci z rzetelnymi firmami, a w przypadku gmin wiejskich, aby w ogóle zawierano umowy.

Ustawa była konieczna nie tylko, żeby śmieci nie wyrzucano do lasów i na dzikie wysypiska, ale też z powodu wymogów unijnych. Odpady trzeba zagospodarowywać, Polska ma obowiązek dochodzenia do ściśle określonych poziomów recyklingu i odzysku materiałów. Ale nie łudźmy się, że ustawa zadziała jak czarodziejska różdżka…

 

Cały artykuł Agnieszki Oleszkiewicz i Piotra Pytlakowskiego w aktualnym numerze POLITYKI – dostępnym w kioskach, w wydaniu na iPadzie i w Polityce Cyfrowej.

Reklama

Czytaj także

Klasyki Polityki

Jak dzieci odczuwają i rozumieją ból?

Jeszcze na początku lat 80. uważano, że noworodki w ogóle nie odczuwają bólu! A ponieważ nie potrafią werbalnie wyrazić tego, co czują, nie dbano o ich komfort w szpitalach.

Paweł Walewski
08.08.1998
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną