Oferta na pierwszy rok:

4 zł/tydzień

SUBSKRYBUJ
Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 24,99 zł!

Subskrybuj
Kraj

Ranking 2013: Eksperci i leserzy

Jacek Saryusz-Wolski EPL/PO 4 Jacek Saryusz-Wolski EPL/PO 4 Maciej Jarzębiński / Forum
Za rok wybory do Parlamentu Europejskiego, partie zaczynają już układać listy. To dobry moment na ranking polskich europosłów, by docenić najlepszych i dać ostatnie ostrzeżenie tym, którzy marnują mandaty.
Sidonia Jędrzejewska EPL/PO 7Wiktor Dąbkowski/PAP Sidonia Jędrzejewska EPL/PO 7

Ranking stworzyła piętnastka jurorów: korespondentów polskiej prasy w Brukseli, dziennikarzy na bieżąco śledzących prace Parlamentu oraz ekspertów zajmujących się polityką europejską. Każdy mógł wyróżnić maksymalnie trójkę posłów, podobnie góra trzem mógł przyznawać upomnienia, które nazwaliśmy żółtymi kartkami. W ocenach jury liczył się przede wszystkim realny wpływ na kształt unijnych przepisów, mniejsze zaś znaczenie miała liczba wystąpień na posiedzeniach plenarnych albo zadanych pytań, które może i robią wrażenie aktywności, ale nie są sednem pracy parlamentarnej w Brukseli i Strasburgu i często jedynie pozorują działalność poselską.

Niekwestionowanymi zwycięzcami są: Sidonia Jędrzejewska z Platformy Obywatelskiej i Konrad Szymański z Prawa i Sprawiedliwości. Oboje są posłami ekspertami, mało znanymi w kraju, co potwierdza regułę, że w PE najlepiej sprawdzają się nie rozemocjonowani politycy, lecz specjaliści w swoich dziedzinach. W ostatnich, kryzysowych, latach właśnie notowania parlamentarnych ekspertów najbardziej poszły w górę. Można zauważyć, że uznanie jurorów zyskiwali posłowie, którzy dbając o interes kraju, nie zapominali o powodzeniu całego europejskiego projektu integracyjnego. Według traktatów, każdy europoseł jest przecież przedstawicielem narodów całej Unii i dlatego deputowani do tej specyficznej izby łączą się w grupy polityczne i to one – a nie grupy narodowe – decydują o kierunku prac PE.

Co ciekawe, sprzeczne opinie naszego jury wzbudził tylko Jerzy Buzek, do połowy kadencji przewodniczący Parlamentu. Od wskazań, że osiadł na laurach, nie robi nic pozytywnego, nie potrafi znaleźć dla siebie miejsca, nie wraca nawet do ulubionej niegdyś dziedziny, czyli czystych technologii węglowych, i ogranicza się do ceremonialno-honorowych wystąpień w charakterze byłego przewodniczącego, po konstatację, że zwłaszcza w promocji demokracji na świecie skutecznie wykorzystuje swój wizerunek i kapitał polityczny zgromadzony podczas przewodniczenia.

Polityka 25.2013 (2912) z dnia 18.06.2013; Ranking; s. 36
Reklama