Polska epidemia samotności

Liczba pojedynczych
Mamy w Polsce 5 mln jednoosobowych gospodarstw domowych. Na razie co czwarte gospodarstwo. W 2035 r. – co trzecie. Osamotnienie – dżuma współczesności?
Do mitu miłości romantycznej bardziej są dziś przywiązani mężczyźni niż kobiety - to oni czekają na księżniczkę.
Grant Faint/Getty Images/FPM

Do mitu miłości romantycznej bardziej są dziś przywiązani mężczyźni niż kobiety - to oni czekają na księżniczkę.

Badacze zjawiska młodzieńczego singlowania odrzucają krzykliwe tezy o egoistycznym i hedonistycznym pokoleniu.
Mirosław Gryń/Polityka

Badacze zjawiska młodzieńczego singlowania odrzucają krzykliwe tezy o egoistycznym i hedonistycznym pokoleniu.

Tekst został opublikowany w POLITYCE w lipcu 2013 roku.

Ile osób obudziło się dziś z pierwszą myślą, że jedyne żywe stworzenie w domu to ja? Nie przespało nocy, starając się uciec od poczucia bezużyteczności swojego istnienia? Ilu otaczająca cisza wydała się obmierzła, drobiazgi na półkach bezwartościowe, a czekające zajęcia nieskończenie nudne? Ilu czuje się nieżywym człowiekiem, ale i nie trupem jeszcze? Ilu myśli o sobie jak o balonie bez uwięzi, rozbitku dryfującym bez celu? Opłakując tych, co odeszli, tak naprawdę płacze nad sobą? Ilu pogrąży się w przygnębiającym przekonaniu, że bycie niekochanym to dla nich stan oczywisty i bezpowrotny? A w poniedziałek rano usłyszy swój głos po raz pierwszy od dwóch dni, prosząc w kiosku o bilet?

Tak o samotności opowiadają dzisiaj literaci i nazywają ją dżumą współczesności. Badacze społeczni na potwierdzenie przytaczają wynik ogłoszonego w tym roku Spisu Powszechnego: 5 mln jednoosobowych gospodarstw domowych. Co czwarte.

Samotność polegająca na życiu w pojedynkę – pocieszają drudzy – to jeszcze nie dżuma. Samotność to wybór, osamotnienie to przeszkoda, której człowiek nie potrafi przezwyciężyć: dojmujące poczucie pojedynczości – powiada pisarz Wojciech Kuczok. „Subiektywny stan izolacji. Przytłoczenie niemożliwym do zniesienia odseparowaniem, czasami tak dotkliwe, że osoby, które cierpią z tego powodu, z trudem są w stanie myśleć o czymkolwiek innym”. Tak opisują osamotnienie psychologowie, a niektórzy (np. znany z publikacji na ten temat amerykański psycholog i psychoterapeuta prof. Richard Booth) postulują nawet, by je włączyć do klasyfikacji chorób i zaburzeń psychicznych.

Jaki jest zasięg tej dżumy w naszym społeczeństwie? Co ją przywlekło? Gdzie i dlaczego znalazła immunologiczne luki?

Single (samotność epizodyczna)

„Samotność jest wtedy, kiedy kończy się kolejny, nieudany związek, przez wiele tygodni nawet poranne umycie zębów wydaje ci się czymś kompletnie pozbawionym sensu i na okrągło puszczasz łzawy hit »Apologise« Timbalanda” (studentka, 24 lata).

Pojęcie „singiel”, dziś chętnie rozciągane na wszystkich samotnie żyjących (bo neutralne, nie piętnuje jak dawna stara panna, rozwódka, stary kawaler, wdowa), w istocie rzeczy zostało wynalezione, by jakoś nazwać młodych ludzi raczej sukcesu niż klęski, raczej aż nadto towarzyskich niż samotników, gustujących w zabawie – nie ascezie. Jeszcze 15 lat temu była to wielkomiejska awangarda, dziś – norma. Singluje się przy rosnącej społecznej akceptacji co najmniej do trzydziestki. Już 66 proc. Polaków, według tegorocznych badań CBOS, nie ma nic przeciw temu, by młodzi ludzie odkładali decyzję o stałym związku, a nawet z niego rezygnowali. Im młodsi, tym liczniej to akceptują. Toteż 59 proc. Polaków do 34 roku życia nie ma wciąż obrączki na palcu. Zaledwie 8 proc. spośród nich rzeczywiście mieszka na swoim. 43 proc. młodych Polaków gniazduje u rodziców. Większość gniazdowników to single. Część co dnia zatrzaskuje się w swoim pokoiku, część wynajmuje coś przez lata w wielkim mieście, ale tak naprawdę dom ma wciąż u mamy i taty w swoim rodzinnym, nudnawym mieście czy miasteczku, gdzie jeździ się na nudnawe weekendy.

Badacze zjawiska młodzieńczego singlowania nie dramatyzują. Odrzucają krzykliwe tezy o egoistycznym i hedonistycznym pokoleniu, a także stare hipotezy, że oto rośnie społeczeństwo jakichś rozdwojonych psychicznie dziwadeł, prowadzących sztuczne życie w wirtualnym świecie. Internet, fora społecznościowe, portale randkowe, coraz sprawniejsze narzędzia komunikacji – dla większości z nich są oczywistym elementem realności i nie tylko samotności nie pogłębiają, ale ją wręcz amortyzują.

Dr Julita Czernecka z Uniwersytetu Łódzkiego, która doktoryzowała się na wielkomiejskich singlach, twierdzi, że zwłaszcza młode kobiety otoczone są bardzo rozbudowanymi kręgami społecznymi: mamy, siostry, przyjaciółki, które sprawiają, że jeśli pojawia się poczucie osamotnienia, to epizodycznie. Młodych mężczyzn, nawet tych niestrudzonych poławiaczy z portali randkowych, w samotności trzyma nie tyle hedonizm i egoizm, ile poczucie odpowiedzialności – nie chcą się na stałe wiązać, dopóki nie dorobią się własnego mieszkania, samochodu, nie staną na nogi.

Niech zatem będzie, że osamotnienie nie jest plagą w tym przedziale wiekowym. Ale zdarza się i głęboko rani. W przedłużoną młodość niejako wkalkulowane są związki epizodyczne, na próbę. To nie jest tak, że człowiek nie angażuje się w nie emocjonalnie i wychodzi z nich, otrzepawszy niczym pies po deszczu. Wielokrotne doświadczenie, że „coś ze mną jest nie tak”, skoro już czwarty raz i pudło, bo znalazł się na portalu randkowym ktoś lepszy, wartościowszy – to nie zostaje bez śladu.

Poczucie „coś nie tak” dopada zwłaszcza tych, którzy nie odnajdują się w kulturze kolekcjonowania dziesiątków znajomych na Facebooku, w kulturze kreowania się na fajną osobę, tworzenia marketingowego, podkolorowanego obrazu siebie. Dr Tomasz Ochinowski z Uniwersytetu Warszawskiego sygnalizuje, że istnieje dziś spora grupa młodych osób, które cokolwiek robią – piszą swoje CV, niczym hrabia z „Nie-boskiej komedii”, który zamiast żyć, tworzył swym życiem dramat. A przy tym nade wszystko chcą być autentyczni, chcą zaistnieć, chcą tworzyć zdarzenia. Formą zaistnienia jest „post”, który dziesiątki osób „zlajkują”, czyli oznaczą słynnym znaczkiem z uniesionym kciukiem. Więc warto być ostrym, wyrazistym, choćby obrzucić kogoś błotem – to zwróci uwagę, bo masz własne zdanie. W najmłodszym pokoleniu, 15–20-latków, życie „postami i lajkami” przybiera wręcz charakter uzależnienia; zdarza się – młodzi ludzie budują na tym swoją tożsamość, poczucie wartości. W czarną dziurę osamotnienia mogą takiego wtłoczyć trzy „posty” bez żadnego „lajka”.

Single po 35 (samotność pracoholika)

„Samotność jest wtedy, kiedy segregujesz swoje śmieci po tygodniu. Szkło: jedna butelka po winie. Karton/papier: siedem opakowań po papierosach, siedem opakowań po zupie instant… Nawet śmieci po tobie są żałosne” (producentka telewizyjna, 38 lat).

Z wiekiem nawet najbardziej przywiązani do swego singlowania single szukają drugiej połowy. Z niektórych badań wynika, że zrazu 70 proc. nie szuka (Pentor). Ale zdaniem psychologów to przykrywka, poza. Problemem jest raczej to, że szukają zbyt dosłownie drugiej połówki pomarańczy, że ulegają przekonaniu, iż absolutnie idealny partner po świecie chodzi.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj