NIKE za powieść Joanny Bator

Polska jest Wałbrzychem
Literacką Nagrodę NIKE w tym roku otrzymała Joanna Bator za powieść „Ciemno, prawie noc” Wydawnictwa WAB.

W tym roku w finale znalazły się aż cztery powieści: „Morfina” Szczepana Twardocha, „Noc żywych Żydów” Igora Ostachowicza i „Patrz na mnie, Klaro” Kai Malanowskiej. W ten sposób NIKE wraca do swoich początkowych założeń, wedle których nagradzana powinna być przede wszystkim powieść. Joanna Bator miała mocną konkurencję, oprócz „Morfiny” Twardocha nagrodzonej wcześniej Paszportem POLITYKI, która otrzymała nagrodę czytelników Gazety Wyborczej, w siódemce znalazł się też świetny tom wierszy Justyny Bargielskiej „Bach for my baby” i wyjątkowy komiks Macieja Sieńczyka „Przygody na bezludnej wyspie”. W ostatnich latach jury przyzwyczaiło nas do zaskakujących werdyktów: nagroda dla esejów Marka Bieńczyka, dla powieści Mariana Pilota czy dla dramatu „Nasza klasa” Tadeusza Słobodzianka. To były werdykty, które wskazywały na książki (i gatunki) mniej znane, mniej oczywiste. Wyróżnienie miało włączyć je do szerokiego obiegu. I tak byłoby również w tym roku, gdyby nagrodę otrzymał Sieńczyk za swoją sugestywną literacko – wizualną wariację na temat „Rękopisu znalezionego w Saragossie” . Tak się jednak nie stało i nagrodę otrzymała solidna powieść popularna.

Tegoroczna nagroda jest też w pewnym stopniu nagrodą za całokształt – Joanna Bator była już dwukrotnie nominowana. I za dwie poprzednie wspaniałe powieści „Piaskowa góra” i „Chmurdalia” już mogłaby otrzymać tę nagrodę. Właściwie szkoda, że nie dostała, bo były to jedne z najważniejszych polskich powieści ostatnich lat. Otrzymała ją za to teraz za książkę mniejszej wagi. W „Ciemno, prawie noc” Bator wybrała konwencję horroru i thrillera, by opowiedzieć o polskich traumach i podziałach, o smoleńskim szaleństwie, nienawiści i agresji. Reporterka Alicja wraca do rodzinnego Wałbrzycha, by wyjaśnić tajemnicze zniknięcie kilkorga dzieci. Musi grzebać w przeszłości, również swojej, odkrywa złoża potworności i zła sięgające czasów wojny. Bator potrafi wyśmienicie opowiadać i ta książka jest misternie spleciona z historii opowiadanych przez bohaterów. Ciekawa jest też postać reporterki. Alicja zajmuje się najcięższymi przypadkami i, jak mówi, zło jej nigdy nie zaskakuje, ale zawsze dziwi - i dlatego potrafi zadawać właściwe pytania. Horror łączy się tu z baśnią, zło poprzez opowieść może zostać pokonane.

Kilka elementów jednak nie przekonuje. Może choćby razić sztuczny nadmiar traum i urazów. Okazuje się, że niemal każda osoba była albo zgwałcona, albo zraniona psychicznie i fizycznie, albo była w kazirodczym związku, albo jest szalona. W dodatku jej bohaterowie reprezentują niemal wszystkie mniejszości. Musi być Niemiec, Cygan, Żyd i kobieta, która kiedyś była mężczyzną. Nagromadzenie atrakcji fabularnych i tematów społecznych osłabia to, co w książce jest najmocniejsze, czyli portret Polski. Okazuje się on przerysowany, naszkicowany zbyt grubą kreską. Najmocniejsze wrażenie robią zaś zapisy forów internetowych, aż za bardzo prawdziwe. A jednak cieszy, że tegoroczna nagroda NIKE przyniosła wyraźny, a przecież niespodziewany zwrot ku powieści.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną