Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Kraj

POdchody

Pełzający przewrót w Platformie

Schetyna potrafi czekać. Czy się doczeka – o tym zdecyduje zaledwie kilkuset, najwyżej parę tysięcy działaczy PO w kluczowych regionach. Schetyna potrafi czekać. Czy się doczeka – o tym zdecyduje zaledwie kilkuset, najwyżej parę tysięcy działaczy PO w kluczowych regionach. PlatformaRP / Flickr CC by 2.0
Wraz z odejściem Jarosława Gowina premierowi Tuskowi ubył wirtualny rywal o przywództwo w partii. Został realny. Grzegorz Schetyna nie konkurował z Tuskiem o stanowisko szefa Platformy, ale wybory regionalnych władz w PO są w istocie próbą pałacowego przewrotu.
PO stoi na rozdrożu, stąd pompowanie kół, doniesienia do mediów. To walka o życie.Bartosz Krupa/EAST NEWS PO stoi na rozdrożu, stąd pompowanie kół, doniesienia do mediów. To walka o życie.

Niekoniecznie chodzi o formalne obalenie Tuska, raczej o osłabienie go na tyle, żeby był skłonny oddać byłemu marszałkowi część władzy nad partią.

Im słabsza będzie Platforma, im większa będzie groźba, że PiS zabierze nam władzę, tym większa będzie presja na premiera, by wrócił do współpracy z ludźmi, którzy byli przy nim w czasach największych sukcesów – mówi POLITYCE współpracownik Schetyny. Innymi słowy, schetynowcy liczą na to, że z wyborów w regionach wyjdą wzmocnieni, a Tusk – osłabiony. I będzie musiał się posunąć.

W Platformie dobrze pamiętają, co powiedział Tusk o władzy w partii. „Przywództwa się nie negocjuje. Przywództwo się zdobywa i traci” – radził Schetynie premier w wywiadzie dla POLITYKI na początku czerwca. I dalej: „Nie mam czasu na kłótnie. Grzegorz Schetyna jest pierwszym wiceprzewodniczącym PO, ma więcej przestrzeni niż ktokolwiek w partii do robienia dobrych rzeczy. Natomiast jako szef oczekuję lojalnej współpracy albo twardej konkurencji. Pojękiwania, takie »trochę«, »być może«, nie służą żadnej partii”.

Schetyna nie do końca posłuchał. Założył maskę człowieka tęskniącego do „korzeni PO”, który nie pragnie niczego poza współpracą z premierem i odsunięciem od niego złych bojarów – Ireneusza Rasia, Andrzeja Biernata, Jacka Protasiewicza. Atak na Tuska byłby błędem, doły PO wciąż lubią premiera i traktują go jako przeciwwagę dla lokalnych baronów i ich faworyzowanych przybocznych.

Schetyna potrafi czekać. Czy się doczeka – o tym zdecyduje zaledwie kilkuset, najwyżej parę tysięcy działaczy PO w kluczowych regionach.

Polityka 42.2013 (2929) z dnia 15.10.2013; Kraj; s. 20
Oryginalny tytuł tekstu: "POdchody"
Reklama