Pełzający przewrót w Platformie

POdchody
Wraz z odejściem Jarosława Gowina premierowi Tuskowi ubył wirtualny rywal o przywództwo w partii. Został realny. Grzegorz Schetyna nie konkurował z Tuskiem o stanowisko szefa Platformy, ale wybory regionalnych władz w PO są w istocie próbą pałacowego przewrotu.
Schetyna potrafi czekać. Czy się doczeka – o tym zdecyduje zaledwie kilkuset, najwyżej parę tysięcy działaczy PO w kluczowych regionach.
PlatformaRP/Flickr CC by 2.0

Schetyna potrafi czekać. Czy się doczeka – o tym zdecyduje zaledwie kilkuset, najwyżej parę tysięcy działaczy PO w kluczowych regionach.

Niekoniecznie chodzi o formalne obalenie Tuska, raczej o osłabienie go na tyle, żeby był skłonny oddać byłemu marszałkowi część władzy nad partią.

Im słabsza będzie Platforma, im większa będzie groźba, że PiS zabierze nam władzę, tym większa będzie presja na premiera, by wrócił do współpracy z ludźmi, którzy byli przy nim w czasach największych sukcesów – mówi POLITYCE współpracownik Schetyny. Innymi słowy, schetynowcy liczą na to, że z wyborów w regionach wyjdą wzmocnieni, a Tusk – osłabiony.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj