Wspomnienie o Tadeuszu Mazowieckim

Kim byłeś, Obywatelu?
Wiele osób bardzo się zdziwiło, gdy prezydent ogłosił żałobę narodową w dniu pogrzebu Tadeusza Mazowieckiego. I nic w tym dziwnego.
Tadeusz Mazowiecki na Paradzie Schumana. 2007 r.
Ireneusz S. Wierzejski/Wikipedia

Tadeusz Mazowiecki na Paradzie Schumana. 2007 r.

Blisko ćwierć wieku minęło od dni największej chwały pierwszego niekomunistycznego premiera powojennej Polski. Z punktu widzenia dzisiejszych trzydziestolatków jesień 1989 niewiele się różni od jesieni 1939, a premier Mazowiecki niewiele różni się od premiera Marcinkiewicza. Może najwyżej wiekiem. Umarł starszy pan. O co chodzi? Mało który nauczyciel historii daje radę dojść z programem do 1989 r. W pokoleniu wolności mało kto rozumie, co się wtedy stało i co Polska zawdzięcza Mazowieckiemu.

Więc o co całe to halo i właściwie, co my mu zawdzięczamy? Starszych proszę, by się nie irytowali. Młodszych (tych przed czterdziestką) bardzo proszę, żeby przeczytali. Bo przyszedł taki moment, kiedy trzeba to sobie przypomnieć, podsumować i nazwać. Nie dlatego, żeby dać upust żądzy sentymentalnych kombatanckich wspominków, i nie po to, by spełnić żałobny obowiązek, ale by lepiej zrozumieć, jaką (także dzięki Mazowieckiemu) przebyliśmy drogę i gdzie właściwie jesteśmy. Bo Tadeusz Mazowiecki jest tego rodzaju postacią, że próbując zrozumieć jego fenomen, musimy zbliżyć się do zrozumienia nas samych. Tego, co przeżyliśmy przez ostatnie pół wieku, co przez ostatnie ćwierć wieku zrobiliśmy z naszą wolnością. I kim dziś jesteśmy.

Jaki zatem jest klucz do Mazowieckiego? Trudna sprawa. Gdy człowiek żyje tak długo i w tak burzliwych czasach, gdy jego życie obejmuje trzy polskie państwowości, wojnę, okupację, kilka politycznych przełomów i skoków cywilizacyjnych, gdy pełnił tyle społecznych i publicznych ról, zwykle trudno dobrać się do niego jakimś jednym kluczem.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj