Zapiski JPII, wbrew jego woli, już w druku

Niespalone notatki papieża
Nie milkną kontrowersje w sprawie publikacji prywatnych zapisków Karola Wojtyły. Wydawnictwo ZNAK wypuszcza na sto dni przed kanonizacją Jana Pawła II gruby (ponad 600 stron) tom z notatkami z lat 1962-2003. Było to możliwe dzięki kardynałowi Stanisławowi Dziwiszowi, wieloletniemu sekretarzowi osobistemu papieża Wojtyły.

To Dziwisza ustanowił on strażnikiem i wykonawcą swej ostatniej woli. Napisał w testamencie: „Nie pozostawiam po sobie własności, którą należałoby zadysponować. Rzeczy codziennego użytku, którymi się posługiwałem, proszę rozdać wedle uznania. Notatki osobiste spalić’”. Kard. Dziwisz nie spalił, lecz podał do druku.

Na promocji książki („Jestem bardzo w Bożych rękach”) eminencja zaznaczył, że co miało być zniszczone, zostało zniszczone (zapewne miał na myśli prywatną korespondencję). Zarzuty, że nie wykonał woli Wojtyły, odpierał, powołując się na historyków, którzy nie mogą przeboleć, że zniszczone zostały notatki Piusa XII. 

Dodawał na swoją obronę, że zapiski uznał za bezcenny dokument duchowy, który miał być elementem kościelnego procesu kanonizacyjnego Jana Pawła II. Kard. Dziwisz bronił się przez atak: „Nie miałem wątpliwości, że to są rzeczy ważne, świadczące o duchowości i człowieku, który był wielkim papieżem”. Słowem: jeśli tu jest jakieś „przestępstwo”, to nie takie, że notatki zostały wydane, przeciwnie: przestępstwem byłoby je zniszczyć.

Niby jasne, proste, przekonujące, a jednak opinia katolicka podzieliła się w tej sprawie. Ks. Adam Boniecki, redaktor senior „Tygodnika Powszechnego”, chwali kardynała i dziękuje mu, że „nie okazał się skrupulatnym biurokratą”. Z kolei katolicki redaktor portalu Deon, Marcin Łukasz Makowski, napisał, że ma kłopot z tym, iż „z faktu złamania wyraźnej woli papieża, robi się dzieło, mające być dziękczynieniem za jego życie i dzieło”. Młody publicysta stawia też pytania o biznesową stronę publikacji.

Słusznie, bo w końcu ZNAK książki nie rozdaje za darmo, tylko na niej zarobi, i to prawdopodobnie dużo. Metropolita Dziwisz odpowiada na to, że wszystkie zyski zostaną przeznaczone na cele publiczne, głównie na krakowskie Centrum Jana Pawła II, oczko w głowie Dziwisza. Pięknie, ale czy wydawca zrobi to samo ze swoją częścią dochodu? Zapachniało obłudą.

Ale spór jest już historyczny, bo decyzje zapadły i książka się ukaże lada dzień. Mnie, szczerze mówiąc, nie wydaje się zbyt interesująca, ale nie wykluczam, że innym, zwłaszcza biografom JPII i historykom jego pontyfikatu.

Co do etycznego meritum przekonuje mnie bardziej podejście Makowskiego. Nie ma się co chwalić, że „znów jesteśmy mądrzejsi od papieża”, to znaczy wiemy lepiej niż on sam, co należało zrobić z jego zapiskami. W moim katolickim domu wychowano mnie tak, że wolę zmarłych się szanuje. Tym bardziej, jeśli są świętymi.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj