Ukraina w polskiej polityce

Przypadłość jagiellońska
Nie wierzę w „narodową zgodę” wokół Ukrainy. Tak samo jak nie wierzyłem w polityczne łzy po Smoleńsku.
Nieodłącznym cieniem „entuzjazmu ukraińskiego” polskiej prawicy jest antyrosyjska panika.
Marcin Pegaz/Gazeta Polska/Forum

Nieodłącznym cieniem „entuzjazmu ukraińskiego” polskiej prawicy jest antyrosyjska panika.

Kiedy w Kijowie po raz pierwszy na większą skalę polała się krew, przez jeden dzień Tusk z kurtuazją mówił o Kaczyńskim, Miller z kurtuazją o Palikocie, Palikot nie obrażał Millera, a Kaczyński własnymi oklaskami w Sejmie dał znać swoim posłom, że też mogą ukraińskie przemówienie Tuska oklaskiwać, zamiast je wybuczeć. Ten konsens szybko został jednak przekreślony przez sukces Sikorskiego w Kijowie, mocno zresztą wspierany przez telefony Merkel i Amerykanów do Janukowycza.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj