Kraj

Kompania braci

Pentagon: Amerykanie będą ćwiczyć w Polsce

Flickr CC by 2.0
Za niespełna tydzień na polskim poligonie ćwiczyło będzie 150 amerykańskich żołnierzy. Czy dzięki 150 amerykańskim żołnierzom możemy się czuć dużo bezpieczniej? Zdecydowanie tak.

Dla niektórych tych 150 żołnierzy nie spełnia nawet kryteriów gestu symbolicznego. To trochę więcej niż kompania. Słowem: śmiech na sali. Tyle że na wielkie natowskie manewry Stead Fast Jazz, organizowane w Polsce pod koniec zeszłego roku, Amerykanie przysłali zaledwie 100 żołnierzy. Amerykańska armia wydrenowana przez dwie ostatnie wojny oszczędnie zarządza swoim personelem. Liczy każdego żołnierza. Na aneksję Krymu i destabilizowanie Ukrainy może i reaguje ciągle symbolicznie, ale najbardziej zdecydowanie spośród wszystkich państw, które oprotestowały to jawne bezprawie.

Tych 150 żołnierzy musi się zaopatrzyć w dobre okulary przeciwsłoneczne, bo z pewnością będą ich boleć oczy od fotograficznych fleszy. Wojskowi PR-owcy zadbają już o to, żeby ten gest nie przeszedł bez echa. A przynajmniej, żeby to echo słychać było za wschodnią granicą Polski. Mający obsesję na punkcie oblężenia przez NATO Kreml będzie musiał jakoś wytłumaczyć swoim obywatelom, skąd tak blisko ich granicy wzięli się amerykańscy żołnierze. No i zmierzyć się z obawami, które to niechybnie wywoła. Nie bez przypadku jest sam wybór jednostki. Spadochroniarze od zawsze wywoływali paniczny strach. Ten rodzaj wojska może zjawić się wszędzie i o każdej porze.

Amerykańskich żołnierzy ćwiczących w Polsce z pewnością eksploatować będą również media amerykańskie. Jak wiadomo, mało kto ma ochotę umierać albo chociaż płacić za Gdańsk. Ale za swoich własnych żołnierzy amerykańska opinia publiczna zawsze pójdzie choćby w ogień. Tych kilkudziesięciu spadochroniarzy z 173 Brygady Piechoty Powietrznodesantowej to kolejny, po rozlokowaniu w Polsce amerykańskich myśliwców F16, parasol nad Polską. Na razie to zaledwie parasolik, ale też deszczu ciągle nie ma, choć niebo coraz bardziej zachmurzone. 

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Kultura

Wielki Janusz Gajos. Mówi, a ludzie go słuchają

Kluczowe postaci w „Klerze” i „Kamerdynerze”, do tego kilka ról w Teatrze Narodowym i kolejne filmy w przygotowaniu. Od Janusza Gajosa zależy dziś w polskiej kulturze więcej niż kiedykolwiek.

Aneta Kyzioł
25.09.2018
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną