Za co kochamy Karolinę

Pogrążony w klasyce wszelakiej, na którą i tak mi życia nie starczy (obecnie pochłaniam z szeroko otwartymi oczami „Wykop” Płatonowa, sam już nie wiedząc, po co właściwie ja mam jeszcze coś w ogóle pisać), pozwalam utworom drobniejszego płazu bezpowrotnie przepływać przed trybunałem mego wybrednego smaku i niemałych pretensji w dal zapomnienia lub zgoła nieświadomości. Wszakże od czasu do czasu robi mi się jednak żal samego siebie, a poczucie wykolejenia i wyobcowania z tego, czym żyje świat, nakazuje mi rzucać się bez ładu i składu na wszystko, co aktualnie w księgarniach i internecie furga.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj