Lekarze zdeklarowani

Zakon szpitalników
Od dwóch tygodni żyjemy w Polsce klauzulą sumienia. Od deklaracji przeszliśmy do praktyki. Ze zdumieniem dostrzegając w końcu, jak zideologizowaną dziedziną jest w Polsce ginekologia.
Okazało się, że oklauzulowane są liczne szpitale w Polsce, choć w zasadzie prawo to przysługuje tylko jednostkom.
Tim Pannell/Corbis

Okazało się, że oklauzulowane są liczne szpitale w Polsce, choć w zasadzie prawo to przysługuje tylko jednostkom.

Deklaracja wiary lekarzy katolickich i studentów medycyny w przedmiocie płciowości i płodności ludzkiej
Waldemar Deska/PAP

Deklaracja wiary lekarzy katolickich i studentów medycyny w przedmiocie płciowości i płodności ludzkiej

O kamiennych tablicach, na których wyryto lekarskie wyznanie wiary, było głośno, ale najpierw w konwencji na pół żartobliwej. Że poważni ludzie z profesorskimi tytułami podpisali się pod hasłami o bezprawnym używaniu „organów, które stanowią sacrum w ciele ludzkim”, o teologii ciała, wyższości prawa Bożego nad ludzkim. I tak dalej.

W końcu jednak uwaga z deklaracji przesunęła się na praktykę – na symbolicznym wręcz przykładzie szpitala o symbolicznej nazwie – im. Świętej Rodziny. Warszawskiej publicznej placówki, prowadzonej przez sygnatariusza deklaracji prof. Bogdana Chazana. Opinię publiczną najpierw poruszyła historia kobiety opisanej w tygodniku „Wprost”, która urodzi dziecko bez mózgu i bez części głowy – skazane na śmierć. Lekarskie sumienie nakazało dyrektorowi szpitala podpisać się pod zdaniem, że ciąży nie przerwie, gdy jeszcze było to możliwe. Procedury trwały, nie wiadomo było, kto ma wskazać kobiecie szpital, który wykona aborcję – możliwą do wykonania tylko do 25 tygodnia ciąży. W końcu było za późno.

Z komentarzy samego prof. Chazana (także w rozmowie z POLITYKĄ w poprzednim numerze) oraz wypowiedzi innych sygnatariuszy „Deklaracji wiary” publiczność dowiedziała się też więcej o tym, jak w detalach działa klauzula sumienia. A więc, że lekarze klauzulowi nie przepisują antykoncepcji nawet w przypadku par, które mają już dzieci z wadami genetycznymi, wymagające całodobowej opieki. Bo antykoncepcja nie jest zgodna z planem Bożym i szkodzi płodności. Że nie ma w Polsce czegoś takiego jak prawo do aborcji – jest jedynie prawo do nieukarania lekarza, który ją w określonej sytuacji wykona, jeśli taki się znajdzie – ale oni takiego nie znają.

Publiczność mogła też dostrzec już nieraz opisywane specyficzne metody „ochrony życia”: uniemożliwia się w Polsce pacjentkom wykonanie badań prenatalnych i odkłada dostarczenie wyników, tak żeby było za późno na legalną aborcję; lekarze odmawiają wypisania recepty na środki antykoncepcyjne; w niektórych miastach są kłopoty ze znalezieniem apteki, która by nie opóźniała realizacji recept na środki stosowane do 72 godzin po stosunku, bo aptekarze też mają klauzulę sumienia. Itd.

Co więcej, okazało się, że oklauzulowane są liczne szpitale w Polsce, choć w zasadzie prawo to przysługuje tylko jednostkom. Argumentują zwykle, że imię św. Zofii lub św. Rodziny zobowiązuje, pomijając fakt, że w dużych miastach większość szpitali położniczych, z racji na historyczne tło, ma świętych patronów. Lekarze w tych szpitalach mówią pacjentkom: nie przepiszą, nie mogą, bo wylecą z pracy. To unowocześniona wersja klauzuli sumienia.

Po internetowych komentarzach, żartach, memach widać, że bliższe przyjrzenie się realizacji prawa do spokoju sumienia wywołało u publiczności, a zwłaszcza u kobiet, lekką panikę.

Przy okazji uwidocznił się też cały bezwład organizacyjny. Nikomu nawet do głowy nie przyszło, by policzyć, spisać oklauzulowane szpitale, nikt nie nadzoruje klauzulujących się aptek – ani izby lekarskie, ani NFZ, ani minister zdrowia, ani samorządy czy instytucje prowadzące szpitale (np. uniwersytety). I nie wiadomo, kto miałby wyznaczyć placówkę, która np. wykona legalną aborcję. Dyrektorzy szpitali łamiący prawo w praktyce zawsze okazywali się nieusuwalni. Po aferze Chazanowej minister zdrowia po raz kolejny powtórzył, że każdy ma w Polsce prawo do sumienia, ale wszelkie naruszenia prawa będą karane. Ale kto ma to nadzorować? Nie wiadomo.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną