Kraj

Wolność grubego słowa

Czemu służy przeklinanie

Jak pokazała ostatnia „afera kelnera”, deski krakowskiego teatru Groteska to niejedyna sceneria, w której politycy – przynajmniej niektórzy – odgrywają cudze role. Jak pokazała ostatnia „afera kelnera”, deski krakowskiego teatru Groteska to niejedyna sceneria, w której politycy – przynajmniej niektórzy – odgrywają cudze role. Damian Klamka / EAST NEWS
Można, oczywiście, wyłączyć telewizję, nie kupować gazet, odciąć się na jakiś czas od internetu i nie podsłuchiwać prywatnych rozmów polityków. Ale zostaliśmy w to podsłuchiwanie wciągnięci. Usłyszeliśmy język dosadny i niewyrafinowany.
Tomasz Pawlak/Polityka

Erving Goffman, amerykański socjolog i pisarz, skonstruował przed laty inspirującą teorię, wedle której w świecie społecznym ludzie są aktorami. Życie to ustawiczne odgrywanie rozmaitych ról, ale ma ono też swoje kulisy, sfery dla publiczności niedostępne. Wraz z tzw. aferą taśmową, chcąc nie chcąc, znaleźliśmy się właśnie jako publiczność w dwuznacznej sytuacji: zdarto kurtynę i kilku aktorów, znanych z wielkoświatowego emploi, objawiło się nam bez zwyczajowego kostiumu i makijażu. Gwałtowni w sądach, ubodzy w metaforyce (niemal wyłącznie – fallicznej), rzucający gęsto grubym słowem i cienkim dowcipem.

Wiele osób powiada, że dziwić się, a już zwłaszcza potępiać tego rodzaju stylistykę jest hipokryzją, bo zaklnie dziś szpetnie niemal każdy. Tylko osoba naiwna i nieobyta z polityką mogłaby oczekiwać, że zakulisowe gry prowadzone są językiem salonu czy sceny publicznej. A w nielegalnym podsłuchiwaniu jest znacznie więcej niestosowności niż w owym podsłuchanym sposobie komunikacji wysokich rangą urzędników państwowych, gdy znajdą się w okolicznościach prywatnych. (Wszyscy rozmówcy, których poprosiliśmy o wypowiedź do tego artykułu, jednoznacznie zastrzegli, że podsłuchiwanie jest sprawą obrzydliwą, lecz zostaliśmy do tego niejako przymuszeni). I wszystko to prawda.

Jednakże niesmaczny osad zostaje. Cała ta heca sporo nam mówi: o politykach, ale i o współczesnej polszczyźnie, o mechanizmach tabloidyzacji przenikającej nie tylko język, ale całe życie społeczne.

Polityka 27.2014 (2965) z dnia 01.07.2014; Temat tygodnia; s. 22
Oryginalny tytuł tekstu: "Wolność grubego słowa"
Reklama

Czytaj także

Kraj

Tata Maty

W przewrotnym sensie jest beneficjentem rządów PiS, gdyż będąc ich konsekwentnym krytykiem, stał się znaczącą osobistością życia publicznego. Niektórzy określają go mianem „opozycyjnego celebryty”, na co Marcin Matczak nieco się zżyma. Ale w sumie nieźle oddaje ono jego status.

Rafał Kalukin
18.10.2021