Rejs tragiczny
Z okazji cyfrowej rekonstrukcji „Rejsu” (za darmo w necie!) obejrzałem go po raz wtóry.

A może i trzeci? Należałem do bezkrytycznych miłośników tego arcydziełka kpiarstwa i nadal należę. Będę wielbił i złego słowa nie dam powiedzieć. A stop-klatkę ze starszymi paniami śpiewającymi „Nikt nas nie pragnie” (na ekranie nowej wersji widnieje napis „Nobody wants us…”) chyba sobie powieszę na ścianie.

A jednak, tak naprawdę, niewiele mi już zostało do śmiechu. Coś się zmieniło i w świecie, i we mnie, bo teraz oglądałem tę krotochwilę nie z uciechą, nie z nostalgią (choć trochę też), lecz głównie ze smutkiem i przerażeniem.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj