Polskie służby tropią agentów

Szpiedzy tacy jak my
Zatrzymany za szpiegostwo ppłk Zbigniew J. był wielkim agentem.

Zatrzymany za szpiegostwo ppłk Zbigniew J. był wielkim agentem. Sądząc ze zdjęcia, co najmniej 100 kg wagi. Zatrudniony był w departamencie wychowania i promocji obronności MON, który zajmuje się tak ważnymi sprawami, że od ponad roku planowane było jego rozwiązanie i połączenie z departamentem prasowo-informacyjnym, ale jakoś wszystkim to umknęło. Sam arcyszpieg specjalizował się m.in. w konkursach recytatorskich i organizacji imprez patriotycznych oraz koncertów. Trudno się dziwić, że wreszcie zaczął śpiewać. Jeśli ktoś miałby jeszcze wątpliwości, że to był demon wywiadu, należy dodać, że tylko w tym roku miał dostęp do aż siedmiu notatek opatrzonych klauzulą tajne. Jego błyskotliwa kariera wojskowa (w 30 lat doszedł do ppłk.) siłą rzeczy zmierzała ku końcowi, bo swoje w mundurze już przepracował.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj