„Polityka”. Dajemy pełny obraz.

Czytaj, słuchaj, odkrywaj świat!

SUBSKRYBUJ
Kraj

Parowóz Komorowskiego

Prezydent nie chce debatować z kontrkandydatami. I bardzo dobrze

Mirosław Gryń / Polityka
Tak na oko to Bronisław Komorowski mógłby sobie poważnie pogadać tylko z Januszem Palikotem i Adamem Jarubasem, reszta albo jest egzotyczna, albo pokazała, że – delikatnie mówiąc – jest nieprzygotowana.

Prezydencki kandydat PiS Andrzej Duda co godzinę wzywa Bronisława Komorowskiego do debaty, mówi, żeby się jej nie bał, że może nawet czytać swoje wypowiedzi z kartki. Okrasza te słowa pyszałkowatą miną.

Prezydent odpowiada zdecydowanie: do żadnej debaty w pierwszej rundzie nie siądzie, tak czynili też jego poprzednicy, nie będzie się wykłócał, a poza tym – przypomina – do debaty wzywa nominat PiS, której lider od lat unika jakiejkolwiek debaty, choćby na posiedzeniach BBN, na które po prostu nie przychodzi. Oczywiście jeśli dojdzie do drugiej tury, Bronisław Komorowski stanie do dyskusji. Odpowiedź jest jasna i trudno jej nie przyjąć.

Po pierwsze, bo takie są jak na razie zastane już obyczaje. Po drugie, bo oczywiste jest, że urzędujący prezydent znalazłby się w takiej debacie na najgorszej pozycji, atakowany przez wszystkich kandydatów i to w stylu całkowitej nieodpowiedzialności i dezynwoltury, co już widać i słychać. Tak na oko to Bronisław Komorowski mógłby sobie poważnie pogadać tylko z Januszem Palikotem i Adamem Jarubasem, reszta albo jest egzotyczna, albo pokazała, że – delikatnie mówiąc – jest nieprzygotowana.

Mam na myśli pana Dudę i panią Ogórek. Nie mogą bowiem mylić konwencje, które zorganizowały dwie wspierające swoich kandydatów partie: PiS i SLD. A zmyliły wielu komentatorów, którzy z zachwytem mówili o kapitalnej, amerykańskiej w stylu konwencji Andrzeja Dudy i o energii oraz wdzięku Magdaleny Ogórek.

Mam zdecydowanie inną opinię. Zdaje się, że bardzo podobną do sądu profesora Marcina Króla. Mianowicie taką, że obydwie te konwencje były okropne, przysypane górą konfetti, puste treściowo. Kandydaci nieszczerzy, wyuczeni gestów, min, pobudzeni jakąś adrenaliną, wyrzucający z siebie przygotowane myśli, rozstrzelone w różne strony, populistyczne i nieodpowiedzialne. Jednocześnie w wielu tych popisach brakowało podstawowych treści wprost związanych z obowiązkami konstytucyjnymi prezydenta. Profesor Król mówi, że to go po prostu obraża, że taka tandeta nie przystoi wyborom prezydenckim. Tak jest.

Komentatorzy, chwaląc pana Dudę, jednocześnie drwią z pierwszych wystąpień wyborczych prezydenta Komorowskiego, ostentacyjnie ziewają. Jasne, że prezydent będzie za chwilę zmuszony rozpocząć swoją kampanię, na razie przeciął wstęgę. Ten parowóz dopiero rusza ze stacji. Niemniej, przyznam, wolę tę nudę i tę odpowiedzialność, tę rutynę, ten spokój – niż ADHD Andrzeja Dudy i chichot Magdaleny Ogórek.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Kraj

Wymarsz z religii

W szkołach średnich, w dużych miastach, uczestniczący w lekcjach religii to już mniejszość. Topniejąca z roku na rok.

Joanna Podgórska
01.12.2021
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną