Kraj

Sojusz odjechał

Leszek Miller chce odszkodowań dla „ofiar” planu Balcerowicza

Facebook
SLD prowadzony przez maszynistę Leszka Millera odjeżdża tak szybko jak Pendolino z reklamy telewizyjnej. Odjeżdża od rozsądku.

SLD odjeżdża od swych dobrych tradycji, gdy był formacją odpowiedzialną i przewidywalną, poważnie traktowaną. Miota się na różne strony od przerżniętych wyborów samorządowych, od jesieni ubiegłego roku, a jej lider co kilka właściwie dni wymyśla coś nadzwyczaj oryginalnego, wręcz egzotycznego, jak gdyby zamarzyło mu się redagowanie pisma satyrycznego.

Najpierw przyłączył się do Jarosława Kaczyńskiego i oskarżeń, że wybory samorządowe zostały sfałszowane (ciekawe, czy nadal tak uważa, jakoś nic na ten temat nie mówi), potem wymyślił Magdalenę Ogórek jako kandydatkę na prezydenta, która prowadzi najbardziej kuriozalną kampanię wyborczą w historii światowej demokracji.

Po drodze zawiesił byłego przewodniczącego swojej partii Grzegorza Napieralskiego, z którym jeszcze niedawno fotografował się kilka razy dziennie. Teraz otacza się kolejną grupą młodzieży, która ma jedną wspólną cechę, mianowicie powtarza wszystko, co wymyśla przewodniczący, tyle tylko, że mówi trzy razy szybciej, bez kropek i przecinków.

Powtarza zatem, że Sejm powinien wypowiedzieć się w sprawie „kultywowania przez ukraińskie władze państwowe tendencji nacjonalistycznych i gloryfikowania postaci odpowiedzialnych za zbrodnie popełnione na ludności polskiej”. Nie chodzi więc o to, że takie tendencje występują w społeczeństwie ukraińskim (zapewne występują), ale o to, że to władze państwowe na Ukrainie je podtrzymują czy wręcz pobudzają. Słowa te padają w momencie, gdy na Ukrainie toczy się wojna i gdy nacjonalizm rosyjski jest w rozkwicie. Leszek Miller zresztą nie po raz pierwszy wypowiada sądy, które na Kremlu mogą być witane z radością.

Jakby tego było mało SLD właśnie oświadczył, że państwo polskie powinno wypłacić odszkodowania za wprowadzenie tzw. planu Balcerowicza wszystkim, którzy „ledwie wiążą koniec z końcem”. Po 400 zł miesięcznie. Projekt ustawy jest już w Sejmie, są w nim szczegóły.

SLD musi uważać, bo uruchomił niebezpieczną dla siebie licytację. Ktoś może chcieć wycenić różne straty z przeszłości, z którymi dałoby się połączyć, nie mówię, że PZPR, ale już SLD, już Millera, bo przecież narządził się trochę Polską.

Strach obudzić się rano i usłyszeć, co właśnie wymyślił Leszek Miller. Albo jeszcze gorzej – usłyszeć, jak z szybkością karabinu maszynowego przemawia jakiś jego pomocnik.

Więcej na ten temat
Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Niezbędnik

Lefebryści. Schizmatycy w łonie Kościoła katolickiego

Papież Franciszek i jego poprzednik Benedykt XVI wykonali pewne gesty wobec tradycjonalistycznego Bractwa św. Piusa X. Czy może dojść do pojednania? I jakie pole manewru mają obie ze stron, skoro każda z nich uważa, że to ta druga powinna się nawrócić?

Roman Graczyk
05.11.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną