Był sexy, grał i śpiewał, ale gwiazda Kukiza powoli przygasa

Zerwana struna
Nie ukrywam, że czuję pewną ulgę, gdy czytam kolejne wyniki badania opinii publicznej, wedle których notowania Pawła Kukiza lecą w dół. I nie widać końca tego spadania.
Paweł Kukiz gra już na ostatniej strunie.
Kamila Kubat/Agencja Gazeta

Paweł Kukiz gra już na ostatniej strunie.

Fenomen popularności tego objawionego z nagła polityka w wyborach prezydenckich został już omówiony i chyba dość dobrze rozpoznany – jako katalizatora niezadowolenia społecznego młodego pokolenia, jako przejaw protestu czy nawet buntu wobec zastanej polityki, wobec obozu rządzącego, wobec starszych, jako też pretensja, że brakuje pracy, płacy i perspektyw.

Ten rockman swoim stylem, swoim nieopierzonym językiem, swoją niedookreślonością ideową, którą zastępował właściwie jedynym hasłem, czyli domaganiem się osławionych JOW-ów, znakomicie wstrzelił się – jak się okazało – w kampanię i przeskoczył innych nowicjuszy, a już zwłaszcza panią Ogórek i pana Jarubasa. Był sexy, grał i śpiewał, krzyczał na dziennikarzy i zapowiadał marsz po władzę, wszystko podlane sosem patriotycznym, patosem.

Potem zaczęły się schody. Dzisiaj Kukiz stoi na czele czegoś, czego po prawdzie nie ma, swoją kampanię prowadzi na koncertach i poprzez wpisy mailowe czy jakieś inne, w których bez przerwy odcina się od swoich jakoby współpracowników. A jak występuje gdzieś publicznie, to trudno w ogóle pojąć, o co mu chodzi. Jest cały czas jakoś podniecony, bardzo wrażliwy na jakiekolwiek obrazy, z reguły wyimaginowane.

Programowo antyprogramowy staje się coraz bardziej egzotyczny, bo akurat dwie główne partie ruszyły przy pomocy swych liderek do wielkiej ofensywy, do załatwiania i obiecywania, wyliczania priorytetów, liczenia publicznych pieniędzy. Ile w tym propagandy i populizmu, to co innego, ale na pewno wyborcy mogą mieć wrażenie, że praca trwa, że politycy się starają.

A Kukiz gra już na ostatniej strunie. A tymczasem teraz trzeba będzie wejść w organizacyjną część kampanii, ułożyć listy, zebrać podpisy, uruchomić jakiś aktyw, wyznaczyć tzw. pełnomocników, zebrać wreszcie pieniądze. Coś powiedzieć do rzeczy.

Uważałem od początku, że Paweł Kukiz jest eksperymentem niebezpiecznym, że zagraża polskiej polityce (nie tylko on, oczywiście), że jakoś obraża polską demokrację, nie wystawia jej świadectwa dojrzałości. Ale może jednak nie jest tak źle. Prawdziwy egzamin za kilka tygodni.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną