Kraj

Iść, nie iść?

Brać czy nie brać udziału we wrześniowym referendum?

Odkąd, po przegranej w pierwszej turze wyborów, Bronisław Komorowski ogłosił zamiar rozpisania trójpytaniowego referendum, miałem nadzieję, że jednak do głosowania nie dojdzie.

Że wycofa się (a miał liczne preteksty) sam inicjator, że nie zgodzi się Senat, że nowy prezydent spróbuje zatrzymać bieg zdarzeń, może Trybunał Konstytucyjny negatywnie się wypowie? Nie, nikt nie nacisnął na hamulec. Do Bronisława Komorowskiego, przecież odpowiedzialnego polityka i dobrego prezydenta, nie mam nawet żalu, że dał się ponieść emocjom powyborczej nocy, ale że brnął w to niemądre przedsięwzięcie do końca. To że Andrzej Duda, dla czysto wyborczej rozgrywki, przelicytował i ogłasza swoje referendum – z bodaj jeszcze bardziej niedorzecznymi pytaniami – jest już tylko cyniczną konsekwencją grzechu pierworodnego: włączania referendum do zwykłej kampanii wyborczej, najpierw prezydenckiej, potem parlamentarnej.

Polityka 36.2015 (3025) z dnia 01.09.2015; Komentarze; s. 12
Oryginalny tytuł tekstu: "Iść, nie iść?"

Czytaj także

Świat

NIEMCY: Berlin ciągnie do Moskwy

Osiem dekad po pakcie Ribbentrop-Mołotow w Niemczech rośnie presja na kolejną odwilż w relacjach z Rosją. Działania polskiego rządu raczej nie studzą tego zapału.

Adam Krzemiński
02.09.2019