Kult Andrzeja Dudy

Jego świątobliwość prezydent
Na prawicy Andrzeja Dudę zaczyna otaczać parareligijny kult. Dla PiS to bardzo pomocne w kampanii parlamentarnej, a dla samego Dudy to pewnie przyjemne, może trochę krępujące, ale na pewno politycznie niebezpieczne.
Nowy prezydent, jak pokazują badania opinii, ma wręcz najgorsze wyniki ze wszystkich dotychczasowych głów państwa w pierwszej fazie sprawowania urzędu.
Andrzej Duda/Facebook

Nowy prezydent, jak pokazują badania opinii, ma wręcz najgorsze wyniki ze wszystkich dotychczasowych głów państwa w pierwszej fazie sprawowania urzędu.

Uroczystości Święta Przemienienia Pańskiego na Górze Grabarce. Tegoroczne obchody odbyły się z udziałem Prezydenta RP Andrzeja Dudy.
Stanisław Kowalczuk/EAST NEWS

Uroczystości Święta Przemienienia Pańskiego na Górze Grabarce. Tegoroczne obchody odbyły się z udziałem Prezydenta RP Andrzeja Dudy.

Aktywność prezydenta współgra z aktywnością „pani premier” Beaty Szydło.
Andrzej Duda/Facebook

Aktywność prezydenta współgra z aktywnością „pani premier” Beaty Szydło.

audio

AudioPolityka Malwina Dziedzic Mariusz Janicki - Jego świątoblowość prezydent

Atmosfera podczas lokalnych spotkań z prezydentem Dudą przypomina tę towarzyszącą adoracjom cudownego obrazu. Uniesienie, wzruszenie, bezgraniczna nadzieja. Ludzie wierzą, że „młody prezydent” sprawi, że będzie żyło się lepiej – „nam”. Bo złej sytuacji winni są „oni” – czyli „te łajzy i złodzieje” oraz wszyscy ci, którzy ich wspierają: manipulują i pokazują, że w Polsce nie jest najgorzej. No, bo „zwykły człowiek ma źle”. Nędznie zarabia, musi pracować „do śmierci” i jeszcze „państwo go okrada”. Przychodzi więc na spotkania z prezydentem nie tylko z ciekawością, ale też z litanią postulatów. I ufa, że „Andrzej Duda odmieni Polskę”. Żaden z wcześniejszych prezydentów nie doznawał takiego wyniesienia.

Znana dotychczas głównie z maryjnego repertuaru polonijna pieśniarka Emilia Golaszewska jeszcze w czasie kampanii prezydenckiej śpiewała: „Pośród waśni, zamętu i zła/idzie nowych ludzi plemię/ono z posad swych ruszy świat (…) Andrzej Duda nam się udał/razem z nim dźwigniemy kraj/Przecież wiara czyni cuda/ więc nadziei wiarę daj”. Internautom pean na cześć Dudy skojarzył się z utworami sławiącymi Stalina, niektórzy drwili też, że kiedyś stanie się nowym hymnem Polski. Ale Golaszewskiej to nie zraziło. Powstały kolejne przeboje, w tym ten poświęcony zaprzysiężeniu prezydenta: „Cała Polska dzisiaj śpiewa/gdy Zygmunta bije dzwon/ głosząc, że zaprzysiężony/Andrzej Duda objął tron/ W wielkie święto Przemienienia polskich serc i polskich dusz”.

Niezwykle wzruszony był też autor zaangażowanego tygodnika „wSieci” Marcin Wikło, który opisywał wizytę prezydenta: „Kiedy podjeżdża kolumna czarnych samochodów i prezydent wysiada z limuzyny, rozlegają się brawa. Andrzej Duda, to się uda! – krzyczy młoda kobieta. Już się udało – strofuje ją stojący obok rówieśnik. Są nieco onieśmieleni (…) Bardzo mi się podoba jako człowiek – nie ukrywa pani Teresa. – Pierwsze dni prezydentury, a on odwiedza Polskę powiatową. Odwiedza, bo tak nam obiecał – dodaje”.

Podczas spotkań z Andrzejem Dudą wątki polityczne mieszają się z religijnymi. Mowa jest o symbolach i znakach, „wybawieniu Polski”, „duchu odnowy”, „podniesionej hostii” i karze, jaka spotka tych, którzy ciemiężą naród. Samo odbicie Pałacu Prezydenckiego jest jednak dopiero wstępem do realizacji dziejowej misji: zwrócenia Polakom „Ojczyzny wolnej”. I tak aktywność prezydenta współgra z aktywnością „pani premier” Beaty Szydło. Bo wiceprezes PiS już zaczęła być traktowana przez sympatyków partii jak jedyna prawdziwa szefowa rządu. To złudzenie jest starannie reżyserowane.

Misjonarze

Widać to było chociażby podczas uroczystości związanych z 35. rocznicą podpisania Porozumień Sierpniowych, w których prezydentowi Dudzie towarzyszyła nie urzędująca premier, ale właśnie pretendentka z PiS. To ona stała obok prezydenta w Szczecinie i w Gdańsku – najpierw na mszy w bazylice św. Brygidy, potem pod bramą Stoczni i w słynnej Sali BHP. Ewa Kopacz, choć też obecna 31 sierpnia w Gdańsku, rocznicę obchodziła osobno. Solidarność, której władze już nawet nie silą się na udawanie niezależności od PiS, szefowej rządu nie zaprosiła. Działacze związkowi z nieukrywaną satysfakcją drwili z Kopacz, że „Platforma nawet młodzieżówki dla niej nie ściągnęła” i kwiaty pod pomnikiem Poległych Stoczniowców składała z borowcami. Tymczasem na uroczystościach sygnowanych przez dwóch panów Dudów – prezydenta oraz szefa „S” – tłumy. Od związkowców, członków PiS i zwykłych gapiów po walczących o intronizację Jezusa na króla Polski Rycerzy Chrystusa.

Pod bazyliką św. Brygidy, w której nie mogli się wszyscy pomieścić, manifestowali swoje poglądy. W pobliżu jeździł też samochód ciągnący baner: „Wyślij Ewę na emeryturę. Bo #kolejnaEwę”. A na transparentach można było przeczytać, że „Polska z nadzieją patrzy w przyszłość z prezydentem Andrzejem Dudą”.Tę nadzieję słychać było w rozmowach przed kościołem. – Oni więcej zrobią dla ludzi – przekonywał pan Piotr, budowlaniec z Gdańska. – Bo Platforma może i robiła, ale nie dla tych, co trzeba. Najbardziej zależy mu na niższym wieku emerytalnym. Głosował na Dudę, teraz zagłosuje na PiS. – Najważniejsza rzecz to te pięć stów dla każdego dziecka, bo to obiecał – podkreślał z kolei działacz Ligi Obrony Suwerenności. – Ale prezydent na pewno przychyli się też do naszych postulatów, inaczej byłby człowiekiem niepoważnym. I tłumaczył: – Walczymy o dekomunizację przestrzeni publicznej, bo wszystko jest tak jak kiedyś, czyli prominenci i ich dzieci są przy władzy. A trzeba dać szansę zwykłym ludziom i całą tę bandę wsadzić do więzienia. Dla zwykłych ludzi nie ma różnicy między komuną a kapitalizmem, nic się nie zmieniło i wciąż jest ta sama pogarda. Z jednej strony są patrioci, z drugiej złodzieje.

Intronizacja

Na rozrachunek po październikowych wyborach liczą też związkowcy. – Zapraszamy 25 października na piękny koncert na Dudy i basy. To będą dożynki. Dorżniemy do końca! Trochę będzie bolało, ale musimy to zrobić – twierdzi Stanisław Fudakowski, działacz opozycji w czasach PRL. Narzeka na nierówności społeczne i na to, że legendę Solidarności buduje się głównie na nazwiskach Lecha Wałęsy, Henryki Krzywonos i Jerzego Borowczaka. Ale na rocznicowym spotkaniu w Sali BHP byli już prawie wyłącznie ludzie PiS. I choć pojawili się też Jerzy Buzek, Waldemar Pawlak i Marian Krzaklewski, buczeniem, złośliwymi uwagami i gwizdami dano im odczuć, że nie są tu mile widziani. Za to prezydenta Dudę witały gorące oklaski. Podobnie jak wcześniej w kościele, skandowano jego imię, śpiewano mu „100 lat” i próbowano go uchwycić na zdjęciu, zwłaszcza kiedy przy powitaniu wziął na ręce małą dziewczynkę machającą biało-czerwoną flagą. – Może przetrwamy jakoś do października – wzdychał Karol Guzikiewicz z „S”.

Adoracja

Prezydent – trudno powiedzieć, świadomie czy nie – podchwytuje te emocje i wzruszenie zwolenników. Mówi często o sobie w trzeciej osobie, z intonacją zbliżoną do tej, z jaką wygłasza się kazania. W namaszczony sposób wygłasza dość banalne kwestie o niesprawiedliwości, naprawie, godności, bez szczegółów, ale za to z patosem. Powtarza, że jest zdeterminowany, niezłomny, że nie zabraknie mu odwagi. Widać zresztą jakieś przekonanie o własnej szczęśliwej gwieździe, że wszystko musi się mu udać. W pewien sposób to zrozumiałe – startował niemal od zera, a dzisiaj ledwie po paru miesiącach mieszka w Pałacu, jest Kawalerem Orderu Orła Białego i może nawet zadzwonić do Baracka Obamy. W sensie psychologicznym nietrudno zrozumieć, że prezydent Duda wciąż unosi się kilka centymetrów nad ziemią, co widać, słychać i czuć niemal w każdym jego publicznym wystąpieniu, które jest także swoistą autocelebracją.

Prezydent, co widać podczas spotkań w terenie, jest ulubieńcem szczególnie starszych kobiet. Są przejęte, za wszelką cenę chcą go zobaczyć, może nawet dotknąć. Ale młodszym ta atmosfera też się udziela. Tak było np. w Jastarni, gdzie prezydent inaugurował rok szkolny. Nawet lokalne dziennikarki próbowały uprosić funkcjonariuszkę BOR, aby pozwoliła im „tylko uścisnąć dłoń panu prezydentowi”. Przed szkołą oprócz rodziców z dziećmi czekał także tłum gapiów: mieszkańcy okolicznych miejscowości i turyści. – Głosowaliśmy na prezydenta z nadzieją. Na weselszą Polskę, na młodszą, sympatyczną, bez problemów i bez arogancji – deklarowała grupa wczasowiczów z Olsztyna.

Hagiografowie

Andrzejowi Dudzie do poziomu zaufania, jakie miał Bronisław Komorowski, jeszcze daleko, jego sondaże są na razie niższe o kilkanaście punktów procentowych. Nowy prezydent, jak pokazują badania opinii, ma wręcz najgorsze wyniki ze wszystkich dotychczasowych głów państwa w pierwszej fazie sprawowania urzędu. Ale w prasie prawicowej, nazywającej się niepokorną, od wyborów trwa prawdziwa euforia, przybierająca formy z czasów głębokiego PRL. Bez końca można cytować apetyczne kawałki z „Gazety Polskiej”, „Do Rzeczy”, „wSieci” – o prawicowych portalach nie wspominając. To „wSieci” witało wybór Andrzeja Dudy okładką: „Prezydentura znów w godnych rękach”. I dodawało: „Zwycięstwo Andrzeja Dudy jest przerwaniem tamy kłamstwa i bezsilności”.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną