Andrzej Duda nie podpisze ustawy o uzgodnieniu płci. Prawica się ucieszy

Opary absurdu
Po tym vecie obietnice Andrzeja Dudy, że będzie prezydentem wszystkich Polaków, brzmią coraz bardziej ironicznie.
Mirosław Gryń/Polityka

To już oficjalna wiadomość. Biuro Prasowe Kancelarii Prezydenta poinformowało, ze Andrzej Duda nie podpisze ustawy o uzgodnieniu płci. To jego pierwsze weto. W uzasadnieniu podano, że przyjęte w ustawie rozwiązania dopuszczają wielokrotną zmianę płci, a jej efektem byłaby możliwość zawierania małżeństw przez osoby tej samej płci biologicznej.

Prace nad projektem przygotowanym z inicjatywy Anny Grodzkiej toczyły się dwa lata i w gruncie rzeczy polegały na okrajaniu go z wszelkich kwestii budzących kontrowersje. Ustawa miała w gruncie rzeczy przynieść jedną istotną zmianę. Osoba transseksualna, aby dokonać korekty płci, musi pozwać do sądu swoich rodziców o to, że po urodzeniu błędnie tę płeć oznaczyli.

Dla osób transseksualnych i ich rodziców jest to trudny do przezwyciężenia dyskomfort. Według przyjętej przez Sejm ustawy decyzję miał podejmować sąd na podstawie dwóch orzeczeń lekarskich, specjalistów w zakresie psychiatrii i seksuologii, stwierdzających utrwalone występowanie tożsamości płciowej odmiennej od płci metrykalnej. Zatem podstawą do korekty płci nie miał być kaprys – jak lamentowali podczas debaty posłowie PiS, kreśląc apokaliptyczną wizję osób zmieniających płeć w zależności od aktualnego widzimisię.

Niestety, gdy zaczyna się dyskusja nad jakimkolwiek projektem związanym z seksualnością, konserwatywnej prawicy włącza się opcja: „opary absurdu”. Tak było i w tej debacie. Szczyty osiągnął były senator Piotr Andrzejewski, który na antenie Radia Maryja przyrównał projekt do patologii i aberracji, według której człowiek uznaje, że jest gorylem, a sąd ten pogląd podziela.

Prawicę zapewne prezydenckie weto ucieszy. Cezary Gmyz, który jako pierwszy podał tę informację na Twitterze, skomentował, że prezydent wstawił się za większością Polaków, którzy sprzeciwiają się temu rozwiązaniu. Większość Polaków prawdopodobnie nie ma pojęcia, jakie rozwiązania zapisano w ustawie. Chodziło o to, by trochę ułatwić życie niewielkiej grupie ludzi, którzy i tak przechodzą koszmar, uwięzieni w obcym, znienawidzonym ciele.

Prezydent nie zdobył się na tę odrobinę empatii. Nie posłuchał próśb Anny Grodzkiej, która sama z korektą płci czekała na śmierć matki, by nie wikłać jej w proces sądowy.

Szkoda. Po tym vecie obietnice Andrzeja Dudy, że będzie prezydentem wszystkich Polaków, brzmią coraz bardziej ironicznie.

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną